Nie jestem jak Mes, Peja czy rip scotty I też nie jak Cole, Drizzy czy Kid Cudi Też nie jak moja mama czy mój stary Ryju nie porównasz mnie do nikogo za chuj, got it? Z ludźmi jara mnie brak kontaktu Moje flow produktem mojej traumy z childhood Kaja skruszyła mój armor, bratku Jakby wyrwał strzała z dwóch Panzerfaustów W biedrze piękny brzęk w koszu butelek Ekspedientka szepcze: Jesteś menelem Hejty pierdolą, że skończyłem się po EDKT A ja ciągle klepię papę, jestem rapem Raz na wozie, raz pod wozem Wolę być na wozie Pod wozem mi ciasno, a mam klaustrofobie Nie wracasz do pada, jeżeli gram po tobie Czterdziestu paru raperów na tapie, tak to robię Nie tak jak inni Gonię te marzenia a nie łańcuch na szyi Mówię to co myślę, rzucam słowem jak frisbee Zrobię to na odwrót, znaczy inaczej niż wszyscy Nie tak jak inni Nie słucham się ludzi, tylko Boga i ciszy Tylko sam ze sobą ciągle prowadzę wyścig Nigdy za trendem, wierny mamie Wierny tacie, wierny bliskim Nie tak jak inni Ludzie myślą, że ze mnie lekkoduch A ja krew gęstszą mam od lodu Typ to jest prawdziwek, nie produkt W kolekcję płyt wejdź jak do ogrodu (dawaj, dawaj) Kto jeszcze dźwięków serio pragnie Choć brodził w bagnie i bywał na dnie (dawaj, dawaj) Pił ładnie, ciągły upgrade, ostrzy bagnet Jak dopadnie spija wrogów Sangrie Mówi nieco w ścieku czytał A to co czuje, że mu zgrzyta Spektrum planów ma niewąskie Jak grób to Wawel lub Powązki Choć z obu stron znam dobrych ludzi To szczepień przyjmę choćby tuzin (ej, uj, ej) To szczepień przyjmę choćby tuzin, buzi Nie tak jak inni Gonię te marzenia a nie łańcuch na szyi Mówię to co myślę, rzucam słowem jak frisbee Zrobię to na odwrót, znaczy inaczej niż wszyscy Nie tak jak inni Nie słucham się ludzi, tylko Boga i ciszy Tylko sam ze sobą ciągle prowadzę wyścig Nigdy za trendem, wierny mamie Wierny tacie, wierny bliskim Nie tak jak inni Nie zakładałem konta na naszej klasie, bracie A z zachowania zawsze tu naganę miał O tym co chcieli usłyszeć Nie nawinął nawet, jeśli przybijali tytuł ignoranta roku, brat (ha, ha) Zawsze inni niż wszyscy Wkurwiony dzieciak, no stąd te konflikty Trudny, ambitny, popadał w kłopoty Bo robił głupoty, przez grube loty I kij do baseballa, butla od jabola Ćwierć wieku temu, tak Slums mnie wychował Inni matura, a ja życia szkoła 187 - Spice 1, w łapie browar Nim odczarował swoją rzeczywistość Innym, powiedzmy, przeważnie wyszło Rich grał va banque, bywał hazardzistą Powracał z niczym, choć grał o wszystko Kiedyś Piotruś Pan, dziś Adam Słodowy Zrobiłem to sam, nie wiem co to Jack miodowy I nie wiem co to kryształ, zastopował węże Crystal W radiu "Szampan" od Sanah, nie ''Dziewczyna szamana" Ogarniam człowieku bez konta na TikToku W XXI wieku, w 21 roku Wszyscy inni w szoku Jak Vienio na Moleście Nigdy jak inni, więc zróbcie przejście Nie tak jak inni Gonię te marzenia a nie łańcuch na szyi Mówię to co myślę, rzucam słowem jak frisbee Zrobię to na odwrót, znaczy inaczej niż wszyscy Nie tak jak inni Nie słucham się ludzi, tylko Boga i ciszy Tylko sam ze sobą ciągle prowadzę wyścig Nigdy za trendem, wierny mamie Wierny tacie, wierny bliskim Nie tak jak inni