Okej (Mattz Fresh) Pierwsza runda (Ej), druga runda Po weekendzie znowu spałem do południa Wjazd na biało całym składem to odróżnia (Się) Jeśli widzisz cyrk na kółkach, to mój tour bus (Yeah) Jadę na koncert, leci to konfetti (Oh, yeah) Robię rozpierdol na scenie (Zawsze), wpadłem na dwa aftery (Yes) Yeah, jak ja dziś skończę? Yeah, chyba wykończę się Kto klubów jest stałym bywalcem (Ej) Ten wie już gdzie najlepszy after Gramy najświeższy set z DJ'em Mattz'em (Fresh) Na zewnątrz pada deszcz, chociaż już sunday (Sun set) Kermit żaba, moja świnka Piggy, to floor działa tak jak narkotyki Wszyscy w klubie się nim porobili, jakby we krwi mieli sto promili Każdy się rucha z tym gównem (Oh), chociaż wokół nie ma koprofilii Mordo, czujesz jak tu jebie? (Jebię) tych, co we mnie wątpili Białe fury, bo skuny tu palili, na klub widać z góry jak w Tibii To przez mnie ta noc nieprzespana, bo na pana to trzeba mieć dwa millie Chociaż to nie jest melanżu reklama, jeszcze nic mi za to nie zapłacili Te z imprezy to by była przesada, czasem i najlepszym to też się zdarza Pierwsza runda, druga runda Po weekendzie znowu spałem do południa Wjazd na biało całym składem to odróżnia (Się) Jeśli widzisz cyrk na kółkach, to mój tour bus (Yeah) Jadę na koncert, leci to konfetti (Oh, yeah) Robię rozpierdol na scenie (Zawsze), wpadłem na dwa aftery (Yes) Yeah, jak ja dziś skończę? Yeah, chyba wykończę się Zamówiona nowa butla, nie myśl, młoda, o rachunkach (Nigdy) Bo-bo-bo to nam klub dał (Proste), a jest jeszcze tona ziółka (Proste) Wstawaj, to nie posiadówka, dawaj, zatańcz dla mnie I Twoja przyjaciółka, niech się trzesię każda dupka Trzecia noc, to już trzecia noc, ździeram głos, ale nie mam dość Dwie na noc, czas się zbierać stąd, taki miewał lot, to już final count Final count, final count (Ej) Mam codziennie urodziny, ale kiedy gram show (What?) To największy tort krojimy, bo buja się dom A kiedyś tylko bliscy mi życzyli, żeby tak szło (Żeby tak szło) Tylnym wyjściem wychodzimy, pora już do domu