Prawie już nie czuję płuc, wystarczył mi jeden buch Zioło, co kopie jak jebany Bruce Wayne Albo jak jebany Bruce Lee Prawie już nie czuję płuc, wystarczył mi jeden buch Zioło, co kopie jak jebany Bruce Prawie już nie czuję płuc, wystarczył jeden buch Żeby mi spowolnić mózg Zioło, co kopie tak jak Bruce Zioło, co kopie tak jak Blant na blat, wszędzie grass i blety Mój plug ma hasz, co ma smak strawberry Backwood, grey goose, weź wrzuć lód w henny Kręć z dwóch, nie z pół, nie stój jak debil I zgaś ten chwast, no bo strach to palić Mam staff, to płan, to nie krzak z kolcami Pięć sztuk we dwóch, no i chuj tam z psami Niech śpią pod drzwiami Dmucham w judasza, niech se postoją do białego rana Znam swoje prawa, nie mam obowiązku do otwierania Tym kurwom mieszkania Wpada do mnie z ganją, bo wie, że po joincie stoję na baczność Jeszcze jeden buch Prawie już nie czuję płuc, wystarczył jeden buch Żeby mi spowolnić mózg Zioło, co kopie tak jak Bruce Zioło, co kopie tak jak Nic nie pachnie, jak ganja w autach Nie pamiętam trasy jak Marty McFly Jestem szefem kuchni, wrzucam top do garnka Babciu, proszę, to na stole, to nie zwykłe ciastka Więc uważaj, bo wyjebie cię z tapczana I na stówę będziesz gadać, że spotkaliśmy Batmana Patrzę na Macieja, który wygląda jak skała I od razu się dosiadam Czterech na kanapie, teraz wyglądamy jak góry Rushmore U nas lindoor, nie outdoor W twoich topach piach oraz paproch No i pachną jak szampon, Domestos lub Calgon Żaden z moich ludzi się nie jebie z taką ganją To się kurzy jak u starego za szafką To zioło mnie ścina z nóg Prawie już nie czuję płuc, wystarczył jeden buch Żeby mi spowolnić mózg Zioło, co kopie tak jak Bruce Zioło, co kopie tak jak Bruce