Lubię brać w siebie toksyny Obietnice zamieniłem w czyny, okej Lepiej pilnuj swojej dziewczyny Chciała tu wbić, zobaczyć jak to robimy Bardzo lubię kiedy dzieją dymy się Dzisiaj wiem to, że niebo to nie jest limit, nie Gram sobie z życiem jak na Amidze Nigdy się nie dogadamy, nie Drip walk, trip walk mam na sobie nowy but Mam na sobie nowy tees, mam u zioma nowy dług Weź nie pierdol mi o dragach, zjadłem tego milion sztuk Suka niech mi wyślę dupę, nie chcę kurwa zdjęć stóp Zawsze chciałem duży przelew, a nie szacunek na streecie Ty zgubiłeś kręgosłup, dobrze że plecy masz kryte Dzisiaj mamy payday, wiesz że będzie pite Wiem, że mam z tym problem, ale kocham takie życie Olałem tę cipę, której ty wysyłasz dick pic Olałem lamusów, niedługo oleję wszystkich Szczerze wątpię że to co ty mówisz to jest real shit Wirtualne OG, panoszycie się jak dziwki Ej, o co chodzi, ej, legenda się rodzi, ej V.K.I.E twój diss mi nie grozi, ej V.K.I.E zobacz ile to ma mocy, ej V.K.I.E nie wiem co mówią mi cioty, ej Lubię brać w siebie toksyny Obietnice zamieniłem w czyny, okej Lepiej pilnuj swojej dziewczyny Chciała tu wbić, zobaczyć jak to robimy Bardzo lubię kiedy dzieją dymy się Dzisiaj wiem to, że niebo to nie jest limit, nie Gram sobie z życiem jak na Amidze Nigdy się nie dogadamy, nie Nigdy się nie dogadamy Wbijam na spot, nie szukam tam damy Nagle każdy jest mną zainteresowany Tylko ja i mój skład, jebać was chamy Chłopcy na scenie, idzie wam coś cienko Labelowy wytwór to twój mentor Dziwko, podziemie to jest mój sektor BIG VKIE, el presidento Latam, latam, wiem co mi się opłaca Twoja szmata nie kumata, weź spierdalaj Dobrze wiem, że świat kręci się wokół talara Modlisz się do Boga, on cię jeszcze za to kara Typ zarzuca slogan, wyjebane mam, nie gadam Zjadłem tyle beatów, że powoli męczy zgaga Tu mówi że jest świeży, a na klipie robi daba Kino w chuj, życie między wami śmieszna sprawa