Ha, ej Wjeżdżam znów na miasto Przyszedłem tu po to tylko, by wyjść z twoją laską Trochę masz za grubo i nie radzisz sobie z fazką Ja wcinam żeberka, jak jebany Marilyn Manson Nie potrafię poradzić sobie po stracie, ale nie jest źle (o, o, o) Nie potrafię poradzić sobie po stracie Tylko matka natura, może teraz mnie powstrzymać (tylko) Jestem w tym od początku, suko siedem lat już mija Jak mam umieć zaufać, jak każda morda fałszywa? (Każda) Ze starych baletów to najbardziej szkoda szkliwa Nie dźwigają sukcesów, którego w sumie nie było Nakupili parę dresów, bo singiel's wrócił, aż miło Na ustach smak azbestu, bo znów się z myślami biją To label ich wyręczył, jak stygmaty Ojca Pio Ha, ej Wjeżdżam znów na miasto Przyszedłem tu po to tylko, by wyjść z twoją laską (biorę ją) Trochę masz za grubo i nie radzisz sobie z fazką Ja wcinam żeberka, jak jebany Marilyn Manson Nie potrafię poradzić sobie po stracie, ale nie jest źle (o, o, o) Nie potrafię poradzić sobie po stracie Po głowie wciąż chodzą mi straty, ale również możliwości Wiem, że każdy piesek patrzy kiedy wyrzucamy kości, żeby grać Zostawiłem presje, tam gdzie diabeł zęby ostrzy Bez opcji, że okażemy wam trochę litości, weź possij Robią kurwa z mordy dupę, jesteś Butty face Wiem, że miałem już nauczkę A zło i dobro wciąż kłoci się We mnie bez przerwy Praca na trofea, a nie komplementy Ile czasu mogę przy tym spędzić? Ha, ej Wjeżdżam znów na miasto Przyszedłem tu po to tylko, by wyjść z twoją laską (biorę ją) Trochę masz za grubo i nie radzisz sobie z fazką Ja wcinam żeberka, jak jebany Marilyn Manson Nie potrafię poradzić sobie po stracie, ale nie jest źle (o, o, o) Nie potrafię poradzić sobie po stracie