Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Idę z nią na lokal Pytam co by chciała zjeść Znowu jest sobota A ja nie wiem jaki dzień Myślę znów o losach Gdzie to zaprowadzi mnie Czy będę na zawsze Czy tylko na jedne dzień W jej głowie jest koka Ona pyta czy ja chcę Czy to jest ma droga Nie wie jak to wciąga mnie Znów buja w obłokach Chce mnie dzisiaj cały dzień Idziemy na pokaz Chociaż to nie jara mnie Jara ja ta moda Ale nie zna PSG Cała ma załoga na językach jak LSD Mówią te złe słowa, chociaż żaden nie zna mnie Każdy wie najlepiej, ale jedno pewne jest: Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Chciałbym co mogę co dzień By zniknął w końcu cień By na górę, na górę wejść Wiem ze mogę drogę tą przejść Wiem ze mogę drogę tą przejść Nie każdy potrafi to znieść Nie każdy potrafi to unieść Ja tylko dolewam i frunę Skupiam się na tobie dziś Do zobaczenia nie raz Lecz po drugiej stronie na bank Do zobaczenia nie raz Lecz po drugiej stronie na bank Do zobaczenia nie raz Lecz po drugiej stronie na bank Lecz po drugiej stronie na bank Lecz po drugiej stronie na bank Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My Ty Chciałbyś Być Tam Gdzie My