Tylko, że ja mam Co masz...? Ye ye ye Siles, Sekko Słuchaj tego, kurwa! Niech cię nie zdziwi elegancka fryzura Mam to czego ty, kurwa nie masz akurat A taki warsztat pokazuje co drugi burak Możesz być pewien, że nie zostanie w nim moja fura Kiedy swoja lecisz przez mieścinę to skumaj Podziękuj za to rodzicom ze teraz leżysz na chmurach Moją drogą do sukcesu szedłem o kulach Tak w porównaniu, ale doświadczenia zbiera się w bólach Powiedzieli mi żebym to wszystko zostawił Ale ignorowanie ludzi potem weszło mi w nawyk I nie przepraszam za to, że mogłem kogoś zostawić Po prostu nie potrzebuję tych, co się nie chcą naprawić Po liceum z ziomalami tripik na holkę Nie po to, żeby w Amsterdamie chillować z jointem Wiesz, o co chodzi, jeśli chce zarobić mamonkę Teraz z Holendrami nagrywamy muzę na bombie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Teraz to liczę pieniądze Tylko dlatego, że liczyłem na siebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Gdybym posłuchał cię kiedyś To zapewne dziś bym już leżał na glebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Teraz to liczę pieniądze Tylko dlatego, że liczyłem na siebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Gdybym posłuchał cię kiedyś To zapewne dziś bym już leżał na glebie Kiedyś żałowałem tego ziomek, że nie poszli za mną Zero kurwa dumy z tego, że mi się udało Tu gdzie każdy równy, sam zawijam całość Z sumienia wyrzuty ze poszedłem własną mańką Dziś czuje ulgę Ich mapy za friko to drogi donikąd Ja z własną do skarbu i kozacka kliką Gdzie sukcesy ziomka to tylko paliwo Więc nie mów mi, nie mów mi, lamusie morda Ja po poradę dzwonię do prawnika przy umowach Tylko jubilerska waga waży twoje słowa Później lata to na blokach, jako lewy towar Co powinienem, ja wiem to od dawna Drogi pod górę to jest dla mnie standard Tu moja flota, wciąż na pełnych masztach Reszta za nami jak na wodnych nartach Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Teraz to liczę pieniądze Tylko dlatego, że liczyłem na siebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Gdybym posłuchał cię kiedyś To zapewne dziś bym już leżał na glebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Teraz to liczę pieniądze Tylko dlatego, że liczyłem na siebie Nie mów mi czego nie mogę Nie mów mi co powinienem Gdybym posłuchał cię kiedyś To zapewne dziś bym już leżał na glebie Chłopaku dogrywam do numerów się tera Bo dwie dychy na karku mam, a siedem kładę na tela Nawet nie kumam dlaczego kładli mi kłody pod nogi Teraz jak chuja kładę na nich kładę miarę na melanż Do pokonywania gotowy, dalej napieram Jeżeli którykolwiek jeszcze powie, że to nie teraz To poczekaj na legal Ale czekaj bo kolega stoi w kolejce do mnie żebym zagadał do jego idola za to chce mi ojebać Jak wchodzę na scenę to gram Cash dzielę na dwóch Moje numery to pancerz, słyszysz mój chód Widzę te mury, to crash test, cruzin' in hood OKI w tym stadzie to pasterz, zazdroszczą krowy, muu!