Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Niech wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Niech wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado Ten zwariowany ziomaluch, on nie da wiary Go nosi, gościu masz niski baryton, lecz nie trafia do Gosi Pacjent się wozi na ostro, po co ci balet w Utopi Za rączki do lombardu przy hali Mirowskiej, ej Hotele, żele i telenowele, cwelów jest wiele Lecz celów brak i zero szans, że ja coś tu zmienię Fachowców gniewem opluwam, jebać krytyków ziomuś Milion dotyków kobiet nie doszło do mikrofonu Zniżam poziom, gdy ambicje mnie przerastają Dalej mam wizję, nie widzę już melanż z fają Niech se latają, dawają dupy za grosze Ci w cugu za sosem, próby przy stole, z grubym smakoszem Z turystą Włochem, on lubi fokę, dwie stówki za kokę Niunia pieniądze chce, po krótkim pornosie, ej Zakupy w Bossie, perfumik w Sephorze, buty i torebki w Gucci Proszę tutaj mi rzucić tę forsę, ej Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Ich wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Ich wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado Fabryka snów, chcą bandziorów, Al Pacino Mały, skoczny knur, Joe Pesci jak w Casino Trzeba się wczuć, koleś, i ciąć piłą Tylko gdzieś tu czyha duży wyrok W sercu spokojny, robią ze mnie durnia Alkohol, wąty, kolejny debil wkurwia Kolejny mądry, kończy się na bójkach Odwiedzę Tworki nim nauczę się odpuszczać Po prostu męczy, chciałbym znaleźć niszę Odciąć się od reszty głosów, które słyszę Odpocząć, wierz mi, uciec przed tym kiczem Track kolejny, to samo ciągle widzę Jestem jak każdy, chcę tylko spokoju Hajsu, kanapki, żyć w dobrym nastroju I fajnej babki, dobre żarcie w domu A oni bajki tylko widzą wokół Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Ich wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado Żegnam się z życiem waszym, nie będę psychopatą Ich wszystkie laski i flaszki mi to wybaczą, do widzenia Kręciłem jak tornado, odkryłem w rapie, znowu jakby swoje eldorado