Młody chłopak pomaga starym Handlując towarem Stoi na klatce, jak na Harlem Stara kręci coś dolarem W piłce nożnej, też miał talent Ale wraca, ciśnie dalej Bo jest pusty, jak na Saharze I tylko Bóg wie tak naprawdę 200 na godzinę tak jak race car W telefonie tępe dzidy jakiś fake love Jeszcze miłości nie znalazł, a ma teścia Śmieją się te debile na tanich miejscach 200 na godzinę tak jak race car W telefonie tępe dzidy jakiś fake love Jeszcze miłości nie znalazł, a ma teścia Śmieją się te debile na tanich miejscach Nie widzieli biedy, biedy, biedy Biedy, biedy, biedy Już nie jest tak jak kiedyś, kiedyś, kiedyś Kiedyś, kiedyś, kiedyś W szkole śmiali się szmaty na tylnych ławkach Że ma ojca co na tirach zapierdala Nie mógł nigdy się flexować w drogich markach W jego domu nie ma mowy o ubrankach Starszy z osiedla mówi - młody załatwiaj Bierze torbę sportową, na starych kwadrat Nie otwierać, broń Boże, bo tam jest klamka Małolat ją bierze i nagle [?] 200 na godzinę tak jak race car W telefonie tępe dzidy jakiś fake love Jeszcze miłości nie znalazł, a ma teścia Śmieją się te debile na tanich miejscach 200 na godzinę tak jak race car W telefonie tępe dzidy jakiś fake love Jeszcze miłości nie znalazł, a ma teścia Śmieją się te debile na tanich miejscach Nie widzieli biedy, biedy, biedy Biedy, biedy, biedy Już nie jest tak jak kiedyś, kiedyś, kiedyś Kiedyś, kiedyś, kiedyś