Wielka przyjemność i silny ból Leży z biografią Virgini Woolf Wziąłem już Somę, bromek i sód Także dobranoc Wielka przyjemność i silny ból Na głowie stoję, a świat u stóp A potem tonę i nie mam kół Znowu ten amok, znów Lit, Chloral, Bi-Polar I-miona miewa różne ten stan Być ponad chcę, a w złych szponach mnie ma I-ronia Można tylko się śmiać więc Nie wiszę pieniędzy Sentino Mam większe problemy niż on Chciałbym by to mnie nie zabiło Ale coraz częściej mam dość Wielka euforia i silny zjazd Teraz się czołgam by wzbić do gwiazd A mój materac przyciąga tak jakby miał magnes Wielka euforia i silny zjazd Ile to potrwa odliczam czas Kosmiczny haj jakoś nagle spadł Ktoś przeciął kable znów I tylko Lit, Chloral, Bi-Polar I-miona miewa różne ten stan Być ponad chcę, a w złych szponach mnie ma I-ronia Można tylko się śmiać więc Skończyłem z rapem, robię kino Teatrzyk, musical czy show A tamten kabaret już minął Nawet jak bawiło cię to