Czegoś się bałem, potem mi przeszło Co zrobisz, gdy na ulicy ktoś obrazi twoją przeszłość? Co zrobisz, gdy na ulicy ktoś popchnie twoją dziewczynę? Odpuścisz czy będziesz napierdalał się ze skurwysynem? Jeśli odpuścisz czy będziesz później żałował? Lepiej zapisz się na trening, bo na tych, kurwa, bezdrożach Od chuja jest elementów wszelkiej maści Więc w imię miłości sobie rozjebiecie czaszki Mógłbym umrzeć za miejsce, o którym myślę dom Ty pewnie też za to miejsce gotów byłbyś stoczyć bitwę swą Więc lepiej bądźmy gotowi, by odjebać pięć lat Bo granica od wolności jest cienka jak blant Co różni kozaka od kota, od leszcza frajera Sytuacja, która każdemu z nich banię sponiewiera A my umrzyjmy tu - za miłość, za los, za przekonania I zbudujmy dom, w którym normalność kurestwo zasłania Gdzie bohaterami nie są ludzie wykształceni Mądrzy lecz pojeby, tiktokerzy, youtuberzy, mafiosi Nie rodzice opowiadający swoim dzieciom na sen story Powiedz - czy tak było zawsze? Czy tak jest od tej pory? Co jest fajne? Co jest porządne? Nożeż w kurwę Jak coś dziś nie nosi znamion zła to jest nudne I nie prowadzi do hajsu, do dup, sukcesu A ty przecież nie chcesz skończyć bez tych bzdur, człowieku To przeterminowane hasła - nie niszcz, nie zabijaj Nawet, gdy pojawia szczerość się, to na niej jest makijaż Czy to prawda? Czy może to jak uśmiech na feedzie? Ex umbra ad libertatem - czas pokaże co przyjdzie