- Polej następny - Pan to już chyba ma dosyć, co? - A wyglądam jakbym miał dosyć? - Ej... ej! Meczę się z tym od dawna, nie od wczoraj Trzeźwy nie tknąłbym samar lecz to choroba jest Dużo na głowie, no więc się pije więcej Póki bije serce to chleje mordercę, ej Umiem z tym żyć, po goudzie jestem bogiem Nie widać, że w głowie piekielne fobie mam Nic nie jest w normie, myślisz że tylko biedni? Bogatych stać, więc im nie lecą tryby od chemii, ta Ty, nie jest najgorzej, ja tylko weekendy Mnie tam do wódy nie ciągnie, zabarwię cole Gdy mam problemy i świat jest nikczemny Rodzina do kina, czynsze srynsze, kwit starcza mi na styk Cztery piwa to nic, gorszy dzień dziś Od jutra przestaje pić Niektóre rzeczy się zamiata pod dywan Innych się wtedy w inny sposób pozbywam Czytam, badam myślę znajdę lekarza Ale droga tam jest ukryta jak łechtaczka jej Bez grzania mam tiki nerwowe Bania rozpierdala moje wyniki sportowe Płytki oddech, ubytki w głowie mam I znowu myśli w każdej cipki stronę pcham Wstaje o szóstej i staje przed lustrem A twarz mi mówi, rzucisz gdybyś chciał Obyś dzisiaj dobrze dał Znajomi walą, innych nie będziesz miał Bolą plecy, gnoją interesy Męczy kredyt, każdy by pił My nie z patologii, my lepsi Damscy bokserzy, oby każdy zgnił Nie ma ucieczki bo żale się zalewa Czego z bliska nie widać, to widać bardziej z daleka - wiem Bardziej kaleka, niż ideał człowieka Tu potrzebny lekarz, nie z butlą kolega - nie Piękny life bro, piękne auto, więc Jeżdżę rano, potem lepsze alko jest Pisze to, a jakże sącząc wódkę z lodem Przepełnia mnie duma, się wkurwie potem, ej Na smutki odrobinę wódki, ja nigdy do końca nie pójdę w gaz Malutki gdy nie mogę spać, drugi chlast i później pas Jaki kac? Kochanie, które szczepy dobre są na apetyt Jemy pulpety, gadamy konkrety, problemy - życie niestety Są rzeczy, za które warto umrzeć i Rzeczy, za które warto zabić, daj tę wódkę mi Ty to na tyle, temat jest szeroki Jak czysta, której tu płyną co melanż rynsztoki Są rzeczy, za które warto umrzeć i Rzeczy, za które warto zabić, daj tę wódkę mi Ty to na tyle, temat jest szeroki Jak czysta, której tu płyną co melanż rynsztoki, oh