- Siemasz siemasz Alvaro, jak tam po wczorajszym? - Ledwo szponcę - Po tym co widziałem to nic dziwnego, a blondynkę zawinąłeś? - No, tańczyliśmy na mieście a potem na chacie do dziewiątej ją robiłem - A Julce co powiedziałeś? - No, że do ojca na Mazury pojechałem - Mordo, twój stary w Żyrardowie mieszka... Otworzyłem oczy chciwie łapiąc tlen Otworzyłem pragnąc aby to był dzień Jeszcze wczoraj marzyłem by to był sen Teraz, wiem Kawa, dramaty, dziary, zdrady i głuche zdania Jesteś młodszą wersją mnie Krzyk twój lepszy jest od prawdy od ciszy hałas Ruchamy się aż zaczniemy mdleć Po co rozmawiać to jedynie mocniej nas zniszczy Łzy jak diamenty ostateczna broń Nie było zimy lecz zamarźnięte są blizny Nie wierzę, że strzelisz mi w skroń Ah, słyszę wołanie o pomoc, ale to mój głos Ty tym sterujesz, ale to mój los Ty tu wygrywasz, ale to mój sztos Jestem mężczyzną, ale to mój szloch Czarnoprochowiec twój, ale to mój proch Ty to podpalasz ale to mój stos Jest jeszcze jasno, ale to już noc Otworzyłem oczy chciwie łapiąc tlen Otworzyłem pragnąc aby to był dzień Jeszcze wczoraj marzyłem by to był sen Teraz, wiem Jestem skończony, żegnasz mnie środkowym palcem Czerwona hybryda w ostry kąt Jesień zieleń kradnie, perfumy pachną hajsem Ja znowu ten sam błąd Błąkam bez celu się choć zwykle jestem cierpliwy My byliśmy i mieliśmy plan Stawy strzelają jak karabiny Kawa, dziary, łycha i gram Ah, kiedyś było tam dobro, ale to już zło To twoje życie, nie to mój mrok Ty wbijasz nóż, ale to mój bok Walimy to razem, ale to mój koks Wydajemy razem, ale to mój sos Widzę powierzchnię, ale to już dno Wyrok jest mój, ale to twój sąd Kiedyś było tam dobro, ale to już zło Ah, To twoje życie, nie to mój mrok Ty wbijasz nóż, ale to mój bok Walimy to razem, ale to mój koks Wydajemy razem, ale to mój sos Widzę powierzchnię, ale to już dno Wyrok jest mój, ale to twój sąd