Chciał mnie kiedyś stłamsić tutaj pierdolony system W Polsce, w której śnimy wciąż o mocnej złotówce Wtedy chciałem tylko mieć Nike'i nowe, czyste A za tamte bajki przeprosiny przyjmuję w gotowce Wielu nie ma tu ambicji Albo godzą się na życie lub lądują na banicji Laskom zwykle tu wystarczą like'i Typom browarki w lodówce, w wolny weekend narkotyki Zobacz, kim się przez to stałem Przeżuł mnie i wypluł mnie ten pierdolony polski rynek Strawił mnie i upił winem A to nie jest nowy numer, bo dziś wszystko to jest remake Życie tutaj to jest bajka, ale czarna moja karma jakby ją napisał Dickens Jakby stała przy mnie Ewa Farna w Czeskim filmie Gram prawilnie, mordo, zobacz, to jest snippet Dzisiaj wszystko tu jest kiczem Nosze Nike'i i zwyciężę, w moim mieście stoi Nike Każdy numer tu jest skitem Znowu weekend znoszę ciężej, każdy real talk tu jest mitem Yeah Każdy real talk tu jest mitem Yeah Każdy real talk tu jest mitem Yeah Każdy real talk tu jest mitem Dookoła wszędzie węże, znów straciłem Eurydykę