Ej, ej, ej Ja z ziomkami pijani w białym Hyundai'u Jedna mordka zwykle sprzedaje ćpunom to, co ćpają Ja żołądkowa gorzka, koleżka koks ma, katar ten nie od nieżytu Twoja ślina gorzka jest pierwszy raz w życiu Skóra łapie promień słońca Widać, że nazajutrz przyjdzie wiosna Bo jej sukienka jest skąpa Wycięta jest na biodrach Krzyczymy i gwiżdżemy do niej przez otwarte okna Zaraz się okazuje, że to dupa ziomka Zresztą tego, który dziś nie żyje, heh Śmiesznie się wspomina chwile Gdy prawie umarłeś pod warunkiem, że przeżyłeś O, tak minął dzień, w którym nic nie było w planie Chcieliśmy tylko alko mieć i poligamię Wieczór jest, ja chcę haju, no więc tarabanię Nikt jeszcze mi nie wspomniał, że do raju jedziesz w karawanie Ja i moje koty na szlaku po kłopoty Chcemy życie mieć jak ulubione filmy Bolą mnie zatoki, zwykle nie walę koki Ale teraz jestem z nimi O, bo to presja środowiska Zwykle nie robię tak, a teraz tak Choć nikt mnie nie naciskał, o Czasem wystarczy iskra Zwykle nie robię tak, a teraz tak Choć nikt mnie nie naciskał Bo to presja środowiska Zwykle nie robię tak, a teraz tak Choć nikt mnie nie naciskał Czasem wystarczy iskra Zwykle nie robię tak, a teraz tak Choć nikt mnie nie naciskał Ciągle gubię się Czy to nowe jest, czy nie Znowu dobre, no i złe mi się miesza Znów jebany lęk, miałem pojebany sen Jakby w głowie wgrany set — to jest presja Ciągle gubię się Czy to nowe jest, czy nie Znowu dobre, no i złe mi się miesza Znów jebany lęk, miałem pojebany sen Jakby w głowie wgrany set — to jest presja Potem wbitka na domówkę Ja mam połówkę, ziomek lufkę Co wzięliśmy w zeszyt On skórzaną ma pękawkę kurtkę Ja jedyną swą Lacosty mam polówkę Nówkę wpuszczam w dresy A ona pachnie jak seks Jej ojca wódkę i Hennessy tu pijemy na trzech, wiesz W powietrzu browar, żołądkowa i skun Niekontrolowany i nieznany dotarł tu tłum Są starsi, gonią towar, robią interesy Są od dużych sum i to nas trochę peszy Leci hit, potem kasyno Ktoś ma pod okiem limo Chce grać jedną z głównych ról Jak Pesci czy De Niro, czy Pacino I ktoś nieznany znów wszedł, że kogoś biją Tu nawija we krwi rima jak stek O, ziomek czerwony, uderzenie ma gorąca I chciałby szybko doprowadzić się do pionu Wyszedł na balkon chwycić oddech No i jointa Tylko nie było tam balkonu Bo to presja środowiska Zwykle nie robi tak, a teraz tak Choć nikt go nie naciskał Czasem wystarczy iskra Zwykle nie robi tak, a teraz tak Choć nikt go nie naciskał Bo to presja środowiska Zwykle nie robi tak, a teraz tak Choć nikt go nie naciskał Czasem wystarczy iskra Zwykle nie robi tak, a teraz tak Choć nikt go nie naciskał Ciągle gubię się Czy to nowe jest, czy nie Znowu dobre, no i złe mi się miesza Znów jebany lęk miałem, pojebany sen Jakby w głowie wgrany set — to jest presja Ciągle gubię się Czy to nowe jest, czy nie Znowu dobre, no i złe mi się miesza Znów jebany lęk miałem, pojebany sen Jakby w głowie wgrany set — to jest presja Ciągle gubię się Czy to nowe jest, czy nie Znowu dobre, no i złe mi się miesza Znów jebany lęk miałem, pojebany sen Jakby w głowie wgrany set — to jest presja