Zegar nie tyka, ale mówią mi, że czas mija Bez ciśnienia, choć wyparłem parę lat z życia Stałem przy bramie, więc nie mogę się już dać kiwać Odpowiadam w czasie przeszłym kiedy pyta ktoś czy znam typa Tu mają ciężko w głowie, płynie ropa, tu nie mleko z miodem I nie pływam w obłokach tylko po chodniku ciężko kroczę Zawsze byłem widoczny, więc nie dziwne, że mnie śledzą wzrokiem A ja chcę papu i to ci nawet dziecko powie Ty chciałbyś widzieć jak obchodzi ich co boli ciebie To jak chcieć błyszczeć i się wozić w metalowym chain'ie Boże, ześlij deszcz, ześlij burzę na chodnik Dziś chcę pozbyć się emocji, nie chcę czuć się jak obcy Kiedyś nam temat dawał Hano i miał zapach jak bakteria Dziś apteka to mój plug, jak nie ma tam no to kolega Bez gadek zbędnych, zaraz zwijam i mnie nie ma Czuję, że muza leży, kiedy pyta co potrzeba Chociaż widzę krzywdę, to nam w głowach miesza Ale dziś nie krzyczę, niech się dzieje wola nieba Mam widok jasny choć pogoda kiepska Przyjmuję kary i błogosławieństwa Modlę się żeby tu spadł deszcz, jak w czołówce "Ślepnąc od świateł" Zalał tu wszystko wzdłuż i wszerz, jak w czołówce "Ślepnąc od świateł" Nawet jak myślisz, że coś wiesz, możesz to spisać na stratę Choć chciałeś dać radę, żyć tu jak zwykły obywatel Mieć tu jakąś normalność, nie latać z tematem, mieć sprawę karną Mieć pracę legalną a nie noże do tapet, broń boże broń palną Leżeć z rodziną pod palmą, a nie wszystko płacić na chatę Też jestem stamtąd, to moim błogosławieństwem jest i katem Znowu jest smog i mgła jest gęsta i wszyscy są gangsta Świat jest szary i niezrozumiały dla mnie jak Tesla Odpędzam koszmary, przecież liczą się małe zwycięstwa Były już kary i teraz czekam na błogosławieństwa Tu gdzie szponci Hałastra, broni palestra, w swoje gniazdo się nie sra Dżungla jest miejska, większość kończy tutaj w aresztach Presja narasta, czekam żeby brzeg rzeki wezbrał To ciężka muzyka miasta, jak trzecia Molesta Chociaż widzę krzywdę, to nam w głowach miesza Ale dziś nie krzyczę, niech się dzieje wola nieba Mam widok jasny choć pogoda kiepska Przyjmuję kary i błogosławieństwa Chociaż widzę krzywdę, to nam w głowach miesza Ale dziś nie krzyczę, niech się dzieje wola nieba Mam widok jasny choć pogoda kiepska Przyjmuję kary i błogosławieństwa