Ja wpadam w amok tylko wyłącznie za sprawą tekstów Bity jak Havoc, Magiera ma tu zastęp morderców Żadni sicarios ani głowy mafijnych rodzin Lecz jeśli o rapsy chodzi, nikt w drogę mi tu nie wchodzi Mawiali: "Musisz być luźny, niczym Easy Mo Bee Gdy robił bit dla Biggiego i Paca, gdy mieli beef" Ja to nawet rozumiem, lecz nie toleruję gnid Ludzkich śmieci, donosicieli, fałszywych pizd Odrzucam tytuły, nie odrzucam katany Często mówiłem "Touch It", wskazując na miecz Tachi Kiedy słuchały A-ha, ja się robiłem touchy Zrozumieją kumaci, choć to nie włócznia Yari To również nie Wakizachi, zawsze miałem gdzie wsadzić Same dziewice jak na Dziewińskiej czasem przyłaził Miewałem też swoje fazy, na biegu składałem frazy A to ostatnie na dobre wyszło, więc Eazy-Duz-It! Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak jak jest Na ulicach jazz, w domu jest co jeść Tam, gdzie nie było pieniędzy, własny znaleźliśmy sens Lubię to, że stres wychował mnie Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak jak jest Na ulicach jazz, w domu jest co jeść Tam, gdzie nie było pieniędzy, własny znaleźliśmy sens Lubię to, że stres wychował mnie W imię zasad, gówniaku – tak wychował Pasikowski... Tutaj siano lubi ciszę, a więc powiem chuj z tym Pochodzę z czasów, gdy Kondrat grywał w najlepszych filmach A z Wilhelmim można było przeciąć się na Teatralce I chociaż linie basów mają całkiem inny klimat To się wyśmienicie w tej teraźniejszości odnalazłem Wciąż mówili: "Wykorzystaj szansę, łap okazję!" Często biernie przyglądałem się tym skrótom tak po prawdzie Później przyznawali rację, nie żebym wszystko wiedział To przez wrodzoną skromność nie pożądał, czego nie miał 30 baniek za sikor, ktoś wyjaśnie, że w polskich Mój świat się mocno podzielił w temacie forsy I nie chodzi o survival, jak wojna szympansów Gombe Jeszcze wskrzeszą dinozaury, bądź tu, człowiek, mądry Mówisz: "Starcze pieprzenie", refleksje na temat świata Jednak ktoś musi myśleć, zbyt wielu chce tylko latać Sztuczna inteligencja, tracisz etat, bo robot Nie musi do terapeuty, ma lepszy program, niż robol Każdy bogol wylata w miesiące tysiące mil Ty raz do roku skorzystasz z usługi najtańszych linii Więc maszeruj, lub giń, jak tryb w maszynie wymienią Na nowszy model, jak w modzie tego nieporadnego Bo choć gadają bez przerwy o nierówności społecznej Nie zrobią nic, by ci pomóc, byś mógł się poczuć bezpiecznie Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak, jak jest Na ulicach czas gramaturą sypie się, łeb mam jak stal Przeszedłem podwórkowy stres Lubię to, że stres wychował mnie Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak jak jest Nie ma to, że nie chcę, nie wszyscy tak się rodzą jak Rodziny królewskie, ale tak zarobię żeby Dzieci moich dzieci nigdy nie martwiły się Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak jak jest Na ulicach jazz, w domu jest co jeść Tam, gdzie nie było pieniędzy, własny znaleźliśmy sens Lubię to, że stres wychował mnie Powiedz, kto by pomyślał, że będzie tak jak jest Na ulicach jazz, w domu jest co jeść Tam, gdzie nie było pieniędzy, własny znaleźliśmy sens Lubię to, że stres wychował mnie