Yo Mam bekę... RPS, RPS o... Jesteś taki luzak, a ten beef cię pochłonął Nagrałeś album? Zrób trasę koncertową Ciekawe, gdzie zagrasz – jest skończony w kilku miastach Lista wciąż rośnie, koniec kariery nastał Wielkopolska – nie zagra, Kielce – nie zagra Kraków – nie zagra; chcesz, to dopisz coś, wariat O fanów swych zadbaj, czy w ten sposób ich nagradzasz? Otrzymując kolejny wilczy bilet, nieprawdaż? Ja czekałem, by móc odpowiedzieć tobie wers po wersie Znów nadarza się okazja, a więc powiem – jesteś leszczem Czujesz jebnięcie, wiem, przechodzą cię dreszcze Ja cię gadką swą zadręczę, bo za siebie nie ręczę Pojebało ci się we łbie, chociaż łbem byłeś od zawsze Wdepnąłeś w niezły pasztet, skończę twą karierę błaźnie Mówię poważnie, bo to ciebie dziś się tyczy Bo możesz całe życie walczyć i zostać z niczym Twój ruch, moja kolej, teraz ty czekałeś pojeb Uwierz, warto było zwlekać z odpowiedzią, masz dziś dołek Zanuć bananowy song, tej, ty podrabiany ziomuś Przynosisz wstyd dzieciakom z tak zwanych "dobrych domów" Takim jak ty hejterom dziś ode mnie w dupę kop Bo hejterów napierdalam jak Jay i Cichy Bob Ma bekę każdy chłop przesłuchując moje kontry Atak najlepszą obroną; już nie jesteś taki mądry, co? Nie myśl sobie, że między nami będzie zgoda Charyzmą miażdży cię Doda, beefu będziesz żałował Tracisz twarz, mi ciebie szkoda dosłownie i w przenośni Bo zmiażdży ten twój pysk moja pięść i ten nośnik Nigdy nic złego nie widziałem w pieniądzach Zawsze mówiłem, że z muzyki wyżyć można Chałturę odstaw, wciąż się parasz tym prostak Tylko w kiepskich przedsięwzięciach bierze udział twoja postać Dla ciebie potwarz, lubisz ten obciach w gównie po łokcie sprawę te zostaw Mówią mi ludzie: "Gówna nie ruszaj", tyś prowokator, ciąg dalszy wymuszasz Nic nie rozumiesz, masz mózgu zator, bo nawet prokurator zrozumiał, co się stało Za to ty dupku przy swoim obstawiasz, szczerze podziwiam ten twój niby zapał W ryja wyłapał i szuka winnych Dać się zbić na koncercie za incydent? Wypijmy! Twój ruch moja kolej teraz ty czekałeś pojeb Uwierz warto było zwlekać z odpowiedzią masz dziś dołek Zanuć bananowy song tej ty podrabiany ziomuś Przynosisz wstyd dzieciakom z tak zwanych "dobrych domów" Takim jak ty hejterom dziś ode mnie w dupę kop Bo hejterów napierdalam jak Jay i Cichy Bob Ma bekę każdy chłop przesłuchując moje kontry Atak najlepszą obroną już nie jesteś taki mądry, co? Ten beef mógł być wcześniej – spytaj kiedy – no wtedy Gdy przyjebał się w Klanie o reprezentantów biedy Wujek dał cię do słuchawki – wypierałeś się, niestety Tak jak po Zielonej Górze, wtedy też ściemniałeś, leżysz "Robię lans", "Nie kocham hip-hop" – w tych numerach Ryszard cisnął I się nie doczekał ripost, bo siedziałeś cicho, pizdo Nie szukam sprzymierzeńców tak jak ty, pomyleńcu Choć w branży ich ze stu, a słuchaczy znaczna większość Masz ze mnie niezłą bekę, a nagrywasz cały mixtape A to ja niby na spince i kolejny raz cię niszczę O jedno cię proszę, durna pało, nie prowokuj Myślisz, że wygrałeś beef? Twoja racja, mój spokój Te moje al'a filmiki bardziej śmieszą niż Bezele A ty jesteś zwykłym cwelem jak kumpel Vienia Pele Franc Maurer bez wątpienia jest postacią fikcyjną Za to Franc Lucas to konfident na 100% pipo A ty American Mylffon za kartelem podążyłeś Więc kto się okrył hańbą, ja czy ty? Już nie żyjesz Teraz ci przypierdoliłem jak Jayowi z Prodigy Zanim powiesz coś dwa razy, się zastanów; Polska szydzi Twój ruch, moja kolej, teraz ty czekałeś pojeb Uwierz, warto było zwlekać z odpowiedzią, masz dziś dołek Zanuć bananowy song, tej, ty podrabiany ziomuś Przynosisz wstyd dzieciakom z tak zwanych "dobrych domów" Takim jak ty hejterom dziś ode mnie w dupę kop Bo hejterów napierdalam jak Jay i Cichy Bob Ma bekę każdy chłop przesłuchując moje kontry Atak najlepszą obroną; już nie jesteś taki mądry, co?