Brick Phone Ericsson finalizował te moje deale By przeżyć chwilę, poważnie hustlowałem co chwilę Do raju bilet, skitrany cały szmal do skarpety Jazda na gapę przez życie, tylko same konkrety A kretyn droga na skróty, co drugi skuty bo przypał Dla mnie nauka zdobyta, by się tego nie chwytać A w serduchu muzyka wyznaczała granice I tak przepadłem oddając serce mojej muzyce Chciał się zmieścić w limicie - domowy fundusz był skromny Płyt kolekcje powiększał - warto mieć jakieś hobby Nie myśl, że tu ktoś podbił proponując mi granie Płyty wydanie, czy może jakieś fajne ubranie Sam tu napierdalałem, angażując się w pracę Kleił plakaty na mąkę, na te koncerty, zaznaczę Że te imprezy to sami ogarnialiśmy raczej I tak po dzień dziś dokładam jak na czymś stracę Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona Mój trap phone Nokia, od lat tu działa całkiem jak mic Choć ryj nie szklanka, iPhone'y tłukę co jakiś czas Wciąż daje radę tu brat, rzadko z rąk mi coś leci A kiedyś rzucał phone'ami o ściany dla zwykłej hecy Ale częściej na wkruwie, dziś ważę słowa w rozmowie Nie jak ta faja, co zechce przerwać ci tą wypowiedź Nie wiem czym jest szacunek, nie wiem czym jest kultura Jebany burak po wszystkim wracał wkurwiony do biura Lecę w miasto, na plakatach Fisz Emade Myślę sobie kurwa, jak się można tak zestarzeć, (Jak!?) Spoglądając w lustro widzę podobny obrazek Lecz się ścigać nie zamierzam z tym upływającym czasem Bo paradoksalnie lepszy wygląd dziś raczej To już nie chłopięce rysy, inaczej na to patrzę Trzeźwym okiem, nie z kacem, wciąż wykonuję pracę Która daje mi finalnie, sporą satysfakcję Mam celować w bezmyślną masę? Tylko na tym stracę Liczą się prawdziwi fani, nie masowi słuchacze Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona A te trasy, to żaden zakład chronionej pracy Gdy rozum spał, lub zwyczajnie se wychodził na spacer Kontrolę tracił, nie byłem już tym fajnym chłopakiem Zebrało się na wspominki, pamiętam każdą żenadę Biczować się nie zamierzam, kiedyś zmierzał do nikąd Czy ma ster dyspozytor? Bo mówią mi kierowniku Chcę byś utrzymał balans, więc nie dołożę na piwko Bo czystych rąk nie przyłożę do twego końca koleżko Bywało ciężko i jeszcze nie raz pewnie tak będzie Lecz tylko świadome ruchy, kiedyś często w obłędzie Pamiętam dramy i chaos w czasach wypitych flaszek Gdy ręce grały koncerty niczym Marek i Wacek Nudny facet, a dojechany psychicznym kacem Rokowania to cmentarz, psychiatryk lub gnicie w pace W najlepszym razie pod sklepem zaciesz, bez szans na awans A dziś jestem tym typem, z którym warto rozmawiać Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona Kiedyś brick phone - Ericsson, a teraz trap phone Nokia Masz do mnie jakąś sprawę, zawsze się zdzwonić można I kluczowe są tu słowa, w temacie rozmowa Chyba, że jesteś mniej bystry od własnego smartfona