Ej, ej, ej, ej, ej, ej Zrobiłem 2 miliony, to mam ochotę na 10 Przede mną nowy rok, ciekawe gdzie mnie poniesie Chcecie mnie nagradzać, dajcie platynową płytę Parę rzeczy całkiem nowych, ja chcę twoją cipe Typie mam to, mam to, noce z pełną szklanką Zastanawiam się co by to gdyby nie ten rap ziom Masz to, spal to, się robi trochę ciasno Te fałszywe twarze, każdy wychodzi z przyjaźnią Ej i znów mam wyjebane, co pierdolą media i te nie wyżyte panie Jak będę miał ochotę na pytanie na śniadanie To jeszcze mnie zobaczysz jak wpierdalam na śniadanie, całą scenę razem z tobą Rapowe gówno i to trzeba czuć Nie czuję lepszy się i nawet kiedy siana w chuj Będę, podzielę się z ziomami, dam na biednych głód Jestem sobą no i chuj, sobą no i chuj (Jestem sobą) I znowu palimy do rana z ziomami z pobliskich ulic Mamy to za darmo ty musisz im za to bulić Hity w notatniku, weź nagraj i bujaj ludzi Bracia na odwyku co chcieli się tym znieczulić A ty co? Idziesz z nami albo won Ruszasz dupę albo won, nad miastami coś jak dron Nowe fury, jebać rząd Nowe dupy, stary ziom (huh) Rzadko nawijam o mamonie na grobach Zwykły chłopak z niebyle jakim darem, flow total Szybko nawijam, oni w szybkich samochodach Przedłużają se kutasa, bo ponoć taka moda W tych klubach, [?] wciąż dupami kręcą Jedyne co mnie kręci to dla dup tych obojętność Wole szlifować styl niż być pupilem eskort One szlifują skill, biorą do końca koleżko Też ci się przeje, stary wyga, nowa krew Marszczą brew, gdy na luzie oddzielam ziarno od plew Żaden blef nie wchodzi w grę, możecie mnie sprawdzić Wciąż mocne karty, się nie bujam jak pan ważny No bo gwiazdy tak po prawdzie to zwyczajny obciach Lecz wiadomo, że po nocach lubię na niebo spoglądać Wiele osiągnąć można, jeszcze więcej stracić Niby tacy kumaci, a wciąż pragną się szmacić Jebać branże (jebać branże) I znowu palimy do rana z ziomami z pobliskich ulic Mamy to za darmo ty musisz im za to bulić Hity w notatniku, weź nagraj i bujaj ludzi Bracia na odwyku co chcieli się tym znieczulić A ty co? Idziesz z nami albo won Ruszasz dupę albo won, nad miastami coś jak dron Nowe fury, jebać rząd Nowe dupy, stary ziom (huh)