Mówią mi jak mam żyć Kogo mam kochać, dla kogo mam grać Jak ma wyglądać kolejna z mych płyt Ile mam czasu poświęcić na rap Tysiąc osób nagle o mnie pragnie Mówić teraz tysiąc zdań We własnym życiu mają nieporządek Dla mnie zawsze pełno rad Nie chce mi się tego słuchać Chcę iść z tym jak zawsze szedłem U nich wieczna zawierucha Ja przed sobą mam wielką przestrzeń Słyszę te wszystkie głosy w stylu 'bla bla bla' Co wybiorę? No chyba mnie znasz Moja kobieta, synowie i rap, yo Chciałbym tylko uciec mała Zamknąć nas gdzieś w czterech ścianach Nie wiem czy już zwariowałem Co powiedzą ludzie o nas Nie obiecam nic, nie raz dopadną nas pewnie i łzy Chodźmy tam gdzie nie rozpozna nas nikt Do końca dni, najlepiej od dziś, teraz! Chciałbym tylko uciec mała Zamknąć nas gdzieś w czterech ścianach Nie wiem czy już zwariowałem Co powiedzą ludzie o nas Nie obiecam nic, nie raz dopadną nas pewnie i łzy Chodźmy tam gdzie nie rozpozna nas nikt Do końca dni, najlepiej od dziś, teraz! Nie dawałem ci gwarancji na nic co dziś mamy razem Nie wiem jak ty to dojrzałaś, ale dzięki, postawiłaś na mnie I dostrzegłaś we mnie iskrę, inni by zgasili w miesiąc Kiedyś miałem ich za mistrzów, dziś ich świetne rady śmieszą Łapię proporcje, choć duma mnie boli Częściej zaglądam na librus niż Olis Młody ma ojca co stara się robić A starszy ma syna co coś mu wychodzi Boom, cała na kurs, mała ty dawaj, nie słuchaj tych bzdur Bierzmy już Jacha i Tule, żegnajmy się z bólem i proszę dziś we mnie się wtul, yo! Chciałbym tylko uciec mała Zamknąć nas gdzieś w czterech ścianach Nie wiem czy już zwariowałem Co powiedzą ludzie o nas Nie obiecam nic, nie raz dopadną nas pewnie i łzy Chodźmy tam gdzie nie rozpozna nas nikt Do końca dni, najlepiej od dziś, teraz! Chciałbym tylko uciec mała Zamknąć nas gdzieś w czterech ścianach Nie wiem czy już zwariowałem Co powiedzą ludzie o nas Nie obiecam nic, nie raz dopadną nas pewnie i łzy Chodźmy tam gdzie nie rozpozna nas nikt Do końca dni, najlepiej od dziś, teraz!