Moi idole nie żyją, ja stoję na ich dywanie Za mną są długi, vis-à-vis festiwale Bez grosza przy duszy co kilka miesięcy zmieniałem mieszkanie Złoto mi wisi na ścianie, udowodniłem coś tacie i mamie Choć progres to Twój ból w oczach Choć progres to ta tęsknota Kiedy wciąż się oddalamy Lecz nie umiem się zatrzymać, pusta droga, tryb Dynamic Całe me życie muzyka była świętsza od hostii Nigdy nie grałem kogoś kim nie byłem, a dojrzewałem na oczach Polski Nie mam już czasu na beefy, nie mam już tych starych rozkmin Nawet już nie chce mi robić się promo tym nieudacznikom, jestem dorosły Puste miasto, ja, na głośnikach leci Kortez Znają mnie z MMA i że biję kogoś w mordę Terapeutka mi mówi, że jestem wrażliwym dzieckiem Czasem łzy lecą po ścianach, kiedy już kończymy sesję Na swoim ciele mam nowe Balenci, na swojej skórze kolejne dziary Tylko gdy piszę kolejną płytę, świat nie wydaje mi się zakłamany Pamiętam czasy, gdy z mojej muzyki robiły bekę na forach banany Ja nie mam bandany, nie byłem karany, a jestem prawdziwy gardząc raperami Przede mną czerwony dywan We mnie dusza nadwrażliwa Życie i wybory, gra niesprawiedliwa Czuję się jak alkoholik, który nawarzył piwa Przede mną czerwony dywan We mnie dusza nadwrażliwa Życie i wybory, gra niesprawiedliwa Czuję się jak alkoholik, który nawarzył piwa [?] gadają, że zrobiłem progres, a to ten sam dzieciak z Milicza Mam szacunek w Polsce od Magdy Beredy po Nullizmatyka Parę lat temu każdy mną gardził, drzwi mi do marzeń przed mordą zamykał Myślę o scenie, kiedy zasypiam, przez lata upór to był mój kapitał Próbowałem bez muzyki poczuć w życiu więcej Ale żaden ze mnie fighter, a tym bardziej influencer Mówią, że to rap o byłej i się mylą, ale mniejsza Muza to jest moja była, była zawsze najważniejsza Przede mną czerwony dywan We mnie dusza nadwrażliwa Życie i wybory, gra niesprawiedliwa Czuję się jak alkoholik, który nawarzył piwa Przede mną czerwony dywan We mnie dusza nadwrażliwa Życie i wybory, gra niesprawiedliwa Czuję się jak alkoholik, który nawarzył piwa