Płonie cookies i mam wkręte, w studio zaczynam sesję Chcą moją starą wersję, ja zabijam sprawnie presję Wjeżdża w łeb jak na posesje, jak komornik na pensje Znowu rzucam mięsem, chuja kładę na pretensje Zawsze robię co chcę i z tego siłę czerpię Jeśli mam ruchać grę, to chcę by było przyjemnie Noszę Nike SB a nie umiem robić ollie To jedyna hipokryzja, możesz się przypierdolić Miałem odwiedzić aptekę, zgubiłem receptę Znowu jaram i nagrywam, tak jak robiłem PCC Ciągle jabłko a nie pecet, chyba że zaczną hajlować Wtedy tak samo jak twitter, wyjebię do kosza Kapie sos jak bolognese, nie na twój makaron Zanim puścisz premierę, daj salwę ostrzegawczą Polski rap to istna beka, tu autotune to newschool A jak tylko się odmulisz, pęka żyłka w dupie truschool'ów Siedzimy w tym długo i dbamy jak o dom Nasze studio jak podwórko, wyczuje lewe flow Jeśli chcesz gruby kwit, musisz kurwa mieć to coś Na tanim farmazonie, po sezonie mówię dość Siedzimy w tym długo i dbamy jak o dom Nasze studio jak podwórko, wyczuje lewe flow Jeśli chcesz gruby kwit, musisz kurwa mieć to coś Na tanim farmazonie, po sezonie mówię dość W jedenastym rapowałem, że chcę by rap był wszędzie Dziś chcę by został żywy, jak pizda wszystkim przejdzie Twoja twarz charczy znajomo, pomalowana farbą Dlaczego nikt do kurwy nie maluje się na biało Rap doleciał na wieś, czasem gramy na wichurze Biała wiksa dzisiaj robi hałas dla podwórek Pył z mefedronu dzisiaj pokrył moją furę Nie spać, zwiedzać, jakbyś latał na pigule Znowu zjeżdża faza, chwila, biorę bucha Syntetyczna mafia, nie kryształowa kula Wszystko tu się zgadza, jedyna stylówa Wersy masz od gracza, nie pisane przez ducha Siedzimy w tym długo i dbamy jak o dom Nasze studio jak podwórko, wyczuje lewe flow Jeśli chcesz gruby kwit, musisz kurwa mieć to coś Na tanim farmazonie, po sezonie mówię dość Siedzimy w tym długo i dbamy jak o dom Nasze studio jak podwórko, wyczuje lewe flow Jeśli chcesz gruby kwit, musisz kurwa mieć to coś Na tanim farmazonie, po sezonie mówię dość