Nie będę miał układów, póki nie dojdę do składu Zanim wrócę do ładu, nie chce już suk kochać na zabój Nie chce już dup, które skaczą w ogień dla swoich chłopaków Bo chuj mnie obchodzi miłość, chce się po prostu najebać Cisnać gówniany freestyle z ziomkiem, któremu też niewiele trzeba Wystarczy mi spokój i dycha jarania, stówa jarania, kilo jarania Na złamane serca tylko wskazówka zegara zapierdala Teskie za wami wy pik po co to dalej wałkować Jebło to jebło, Alick to Alick, ten sam dobry chłopak Zwykły, wrażliwy skurwiel, dziwko, dalej pijany co weekend I chuj, ze skończę marnie na razie przepijam koniakiem krychę No i tak wygląda moje życie, a kto mi zabroni dziwko? I kto mnie dogoni dziwko? I kto łzę uroni, kto? (Ty pizdo) Nie chce więcej miłości ani uznania Nie chce słuchać propsów, od celebrytów dupy lizania Po co te wszystkie gadki o szmalu Ja pójdę na dno, gdy zdupcycie do szalup Nie chce więcej miłości ani uznania Nie chce słuchać propsów, od celebrytów dupy lizania Po co te wszystkie gadki o szmalu Ja pójdę na dno, gdy zdupcycie do szalup Nie chce sztucznych propsów, udawanych osób Zasmuconych chłopców, złamany kręgosłup Wolę wszystko co jest w konwenansie, kurwa ja pierdolę Jakbym zrobił ollie typie, omijam patrole Sławę pierdoliłem zanim miałem wbite w mode Agresywny kundel i to suko z rodowodem Zanim wrócę będę sobie celebrował burdel Życie leci krócej niż te klatki na sekundę Chce być wolny jak wąż, co wymienił skórę Dalej puszczam chmurę mam ochotę skończyć tunel Nie chcę nic, nie chcę pić Nie chcę zryć, krotko żyć Mijasz syf, w chuju mam uznanie, kurwa, nie chcę nic Nie chce więcej miłości ani uznania Nie chce słuchać propsów, od celebrytów dupy lizania Po co te wszystkie gadki o szmalu Ja pójdę na dno, gdy zdupcycie do szalup Nie chce więcej miłości ani uznania Nie chce słuchać propsów, od celebrytów dupy lizania Po co te wszystkie gadki o szmalu Ja pójdę na dno, gdy zdupcycie do szalup Kochałem jak pojebany Mogłem cię słuchać godzinami Mogłem cię dmuchać dniami I wierzyłem że to potrwa latami Byliśmy trzeźwi, a jednak pijani W końcu wszystko jebło jak dynamit Miałaś nierówno w bani A ja za uszami Tyrałaś [?] Kochałem jak, kochałem jak Kochałem jak, kochałem jak