Tyryryry... Daj mi głośniej bit Smutny kawałek na wesołej płycie Coś podobnego Teraz to standard, teraz to standard Wczuj się wariat A pamiętasz jak? Yo małolat, żyję swoim życiem od dawna Muszę robić coś więcej, by wyjść ponad standard Oni znowu będą żalić się w kawałkach Na pierdolony brak hajsu, melon na ławkach Znów, siedzę sam, już odpuszczam plener Podobno czasem trzeba zrobić coś dla siebie Ale, jak mam zrobić dla siebie coś ziomuś To pewnie tej nocy nie wracałbym do domu Ty, nie mów nikomu, ale chujnia ogólnie Mijam tych ludzi, znów pytają co u mnie A co mam Ci powiedzieć, stary? Sam wiesz to Zamulam dupę, ogółem jest ciężko Jak zawsze seplenię, fejk wersy pod bity I nie to, że zapełniam jakieś zeszyty Bo, piszę coraz rzadziej i to wkurwia też Oho, mam nadzieję, że już wszystko wiesz od teraz Mam nadzieję, że już wszystko wiesz od teraz Może ja powinienem śpiewać, zamiast nagrywać? B-R-O Mam nadzieję, mam nadzieję Słuchaj teraz yo, yo Fejk Wers, chwila, odpal blanta i weź to Przypomnij sobie piękne chwile, chodź ze mną Nie wczuwam się w wersy, w sumie na codzień Oni kurwa nie promują się muzyką, lecz logiem Ty, może kiedyś będzie czas na wszystko Może kiedyś, rzucimy to w chuj i będę blisko niej Moje dochody będą liczone w funtach Albo te plany spierdolą się, kurwa, do jutra Jak zawsze, przerabiam to już po raz setny Ty, daję prawdę, rozliczą mnie za wersy Ty, raczej przeciętnie, ziom, wciąż jestem tutaj Nagram kolejny spontan, ośka będzie tego słuchać Zostań tam gdzie twoje serce Może w końcu odnajdę swoje miejsce yo I siema, z fartem, brachu, jestem z tobą Trzeba wierzyć w to, że kurwa, będzie spoko O... ale zjebałem Wiedziałem, że, muszę to powiedzieć Yo, yo