Yeah, yeah, teraz by chcieli być jak ja Nie raz nie robisz nic jak ja Mieć sos i taki fit— Ej, ej, ej (Yo) Dawaj mi klucze do miasta, bo jak wracam tam, to czuję się jak Slumdog Nie śmigam na pieszo, lecz z daleka słychać warkot Za mną kordon na rowerach i ktoś jedzie rafką Zatrzymują mnie na światłach i chcą fotkę — mówię: "bardzo proszę" Wjeżdżam w tę alejkę, co łączy się z moim blokiem Idzie młody, a ja idę o stówę, że niesie koper (Smoke) Tam, gdzie po tej bibie spałem, zbudowali hotel Sprawdzam zmiany na osiedlu jak jebany deweloper (Oh) I nas wyganiali z dachu, bo mieli to za głupotę Ale jak wyganiali mnie wtedy, nie wiedzieli, że jestem kotem Teraz ich dzieci do szkoły mówią: "mamo, proszę do tej" No bo Jeżyk dał tam płytę, która pokryła się złotem (Ja) Ja, teraz by chcieliby być jak ja Nie raz nie robisz nic jak ja Mieć sos i taki fit jak ja A wiesz, nie chcieli być jak ja Teraz by chcieliby być jak ja Nie raz nie robisz nic jak ja Mieć sos i taki fit jak ja A wiesz, nie chcieli— Właśnie mijam dupę — ona mnie nie chciała, też jej nie chcę teraz Ale wtedy bym się pociął za nią, zmienił et cetera Śmiała się z tych portków i mnie miała za pozera A na trasie coś pisała, czy na backstage ją zabieram? (Woo) Ty, a ta z pierwszej ławki była spoko niby (Taa) Po lekcjach paliła haj, z Maroko niby Co by nie mówić — zawsze miała jakieś perspektywy Najwyższe oceny w klasie i prezerwatywy Yo, powiedz koleżankom, niech wystawią kolumny na balkon Spodoba się to nawet sąsiadkom Zwołaj tu każdego, kto tu był — ja będę bandą A jak coś tu rozjebiemy, to w końcu mam na to banknot Ja, teraz by chcieliby być jak ja Nie raz nie robisz nic jak ja Mieć sos i taki fit jak ja A wiesz, nie chcieli być jak ja Teraz by chcieliby być jak ja Nie raz nie robisz nic jak ja Mieć sos i taki fit jak ja A wiesz, nie chcieli być jak—