ZWROTKA 1: Zawsze stawiałem na Grind I nigdy nie będzie za wiele Pół roku temu premierę miałem I dalej w Empiku bestseller (wiesz) Mówili, że to nie wyjdzie Mówili to nie dla Ciebie Dzisiaj zarabiam za dwóch Dzisiaj zarabiam za czterech Miliony w necie, miliony na koncie Kończę z family content Błądzę, w głowie mam problem (hahah) Na co mam wyjebać forsę Kupiłem tamto i kupiłem to Kupiłem furę i kupiłem dom Ale to nie znaczy nic, jeśli nie siedzę tam z nią REFREN: Ciągle czuję, że mam jakiś być Widzę, że mają oczеkiwania Kiedyś wystarczyło złoto wbić Dziś płacę PIT, nie chcę dorastania Kiedyś chciałеm tylko znany być Omijali mnie na korytarzach Słuchaj: byłem jak Ty i jestem nadal I pewnie powiesz mi, że nie mam serca I pewnie powiesz, że chodzi o szmal (nie, nie chodzi) Ale, gdy zegar powoli nabiera tempa Zbliża się deadline I wtedy ja (i wtedy ja) zmieniam się w deadline (deadline) Deadline (deadline), Deadline I wtedy ja (i wtedy ja) zmieniam się w deadline (deadline) Deadline (deadline), Deadline I wtedy ja ZWROTKA 2: Nie chwalę się sianem jak wieśniak, bo brakowało go kiedyś za dziecka Byłem tak Byłem tak wychowany, żeby z nikogo za to się nie śmiać Było tak Wiedziałem, że mama się martwi Mówiłem, że nie mogę przestać Było tak Powiedz mi, który małolat ma takie auto i może tak mieszkać Pluje se w pysk, miałem to robić dla funu i fana Miałem to robić dla siebie i brata Zacząłem dla siana i szmalu i siana Nienawidzę tej branży, ma miliony twarzy A w oczach jedynie te wady i pustkę Kurwa Widziałem to samo, gdy stałem przed lustrem Gdy myślę, że byłem jak oni, nie chcę tam wracać Nie wyjdzie, nie zawracaj głowy, nie chcę tam wracać Mam wizję, do przodu powoli Nie chcę tam wracać Wracam, tamta płyta spoko, teraz rozpieradlam REFREN: Ciągle czuję, że mam jakiś być Widzę, że mają oczekiwania Kiedyś wystarczyło złoto wbić Dziś płacę PIT, nie chcę dorastania Kiedyś chciałem tylko znany być Omijali mnie na korytarzach Słuchaj: byłem jak Ty i jestem nadal I pewnie powiesz mi, że nie mam serca I pewnie powiesz, że chodzi o szmal (nie, nie chodzi) Ale, gdy zegar powoli nabiera tempa Zbliża się deadline I wtedy ja (i wtedy ja) zmieniam się w deadline (deadline) Deadline (deadline), Deadline I wtedy ja (i wtedy ja) zmieniam się w deadline (deadline) Deadline (deadline), Deadline I wtedy ja