Oddalasz się, oddalasz się...
Skąd ja to wiem? Po prostu wiem:
To już nie ja i nie ty, nie my.
Ładnie, że masz dobrych chęci w bród.
Mówisz: "Nie, nie będzie źle" -
Więc skąd ta cisza w nas i chłód?

Za noc, za dzień bez wielkich słów
Pożegnasz mnie, a potem - cóż...
Przekręcisz klucz - no i już, i już.
Szczęścia brak, nadziei mniej,
Oddalasz się i z dnia na dzień
Widzę, jak bezradna tracę cię.

Oddalasz się, choć nie wiesz sam -
Nie pomoże nikt.
Już coraz mniej ciebie mam,
Już nie mówię: "Przyjdź!".

Bo coraz dalej nam już
Do tych pierwszych ciepłych słów,
Powtarzanych znów i znów,
I do tamtych miejsc, i tamtych dni, tamtych łez.

Teraz, kiedy się oddalasz,
Jesteś taki miły - jak nie ty -
A w oczach lęk, a oczy mówią mi:
"Bardzo chcę stąd wyjść,
Przepraszam, gniewasz się?". A ja...

Nie gniewam się, po prostu wiem,
To potrwa już najwyżej dzień,
Najwyżej dzień, no a potem - pas.
Trzasną drzwi i stanie czas -
I odtąd nikt, i odtąd nic,
Chyba że... no, chyba, chyba że...

Chyba że...