Od piętnastu lat podróżuję po kraju. Wożę się pomału w mojej starej bm'ce Niewiele wydaję, więc stale mi mówią, że stać mnie na więcej "Nigdy ponad stan" jak Kękę, niczego co mam nie dostałem w prezencie Rodzice nie dali mi złotej rybki, na szczęście dali mi wędkę Mama mówiła, żebym równał do góry, potrafiła trafić mnie w czuły punkt Jak igła od akupunktury, grunt to nie tracić czasu na bzdury Bunt budził się we mnie kiedy powtarzała, że fundamentem powinna być szkoła Bo nie rozumiałem jak to możliwe, że dzięki niej będę miał łatwiej niż ona Schylam się by stawiać czoła tym, którzy raz po raz z braku argumentów Mówią, że było mi łatwiej, bo Pan Bóg mi nie poszczędził talentu Opowiadam obcym o swoich demonach i chociaż przez cały czas żyję w lęku To nie chcę chować ich jak Pandora, wolę je mieć na widelcu Nie jestem jednym z miliona, jestem dokładnie taki sam jak wszyscy Więc nie róbcie ze mnie idola, nie taka powinna być rola artysty Opowiadam obcym o swoich demonach, o świecie u progu apokalipsy Ale już za późno, by wyciągać morał. Najwyższa pora pakować walizki Na waszych płytach jest za dużo słów, za mało treści Ja wydałem kilka, ale tylko spójrz ile udało mi się na nich zmieścić Wasze teksty to gruz, ale jestem wam za nie wdzięczy bez reszty Bo to dzięki nim znowu czuję, że jest coś w czym jestem najlepszy Na waszych płytach jest za dużo słów, za mało treści Ja wydałem kilka, ale tylko spójrz ile udało mi się na nich zmieścić Wasze teksty to gruz, ale jestem wam za nie wdzięczy bez reszty Bo to dzięki nim znowu czuję, że jest coś w czym jestem najlepszy Tego co w życiu najbardziej istotne człowiek uczy się kiedy jest małym dzieckiem Więc jedną z rzeczy które chciałbym przekazać swojej córeczce Jest to, że choć warto samemu sobie wysoko w życiu zawiesić poprzeczkę To trzeba pamiętać, że największym wrogiem dobrego jest lepsze Wiem o czym mówię. W ramach pokuty odliczam minuty które zmarnowałem Bo zamiast czasem pójść na skróty bez końca goniłem za ideałem Staram się zmieniać, choć stale lubię mozolnie szlifować detale To próbuję pamiętać, o tym że prawdziwie piękne jest to co niedoskonałe Staram się zmieniać, choć stale chyba wymagam od siebie zbyt wiele Bo zamiast być swoim największym fanem stałem się swoim największym hejterem Nie mówię o tym po to by usłyszeć od ciebie pusty komplement Chcę żebyś wiedział, że za wysokie ambicje trzeba zapłacić wysoką cenę Ja płacę i płaczę i częściej niż czasem myślę, że to trochę drogo A jakiś coach na TikTok'u mi mówi, że mogę poradzić sobie z każdą przeszkodą Że przez całe życie powinienem ścigać się z samym sobą I robię tak, choć coraz częściej czuję, że gonię swój ogon Na waszych płytach jest za dużo słów, za mało treści Ja wydałem kilka, ale tylko spójrz ile udało mi się na nich zmieścić Wasze teksty to gruz, ale jestem wam za nie wdzięczy bez reszty Bo to dzięki nim znowu czuję, że jest coś w czym jestem najlepszy Na waszych płytach jest za dużo słów, za mało treści Ja wydałem kilka, ale tylko spójrz ile udało mi się na nich zmieścić Wasze teksty to gruz, ale jestem wam za nie wdzięczy bez reszty Bo to dzięki nim znowu czuję, że jest coś w czym jestem najlepszy