Jest na łące wielki piec W nim dogasa pamięć drzew Było, nie ma, poszło w dym Buch do wora i czort z tym Jestem tutaj, nie wiem skąd Sam odejdę, nie wiem kiedy Dawno opuściłem wzrok I wyrażam sobą niebyt W okolicy moich win Zamieszkuje siwy dym Dusza czarna, myśli chude Brudas, kopciuch i odludek Znam życie jak szeląg zły Co mi było - nie pamiętam Było, nie ma, poszło w dym Tylko popiół został w rękach Czas opróżnia słoje drzew Ogień to przemieni w węgiel Czegoś nie ma i coś jest Czasem trzeba umyć ręce