Fatalna linia ten kraj rozdarła 
i podzieliła lud,
po jednej stronie moherów plemię,
po drugiej lemingów gród,
Jedni na drugich patrzą z pogardą
i nie chcą nawet znać,
i z nienawiści oszaleli plują na siebie
pod wiatr

Dwa narody, jeden dom,
na tej samej ziemi
Dwa narody z tej samej krwi,
na zawsze podzieleni

Z rozpaczą patrzę na tę farsę, 
co się rozgrywa od lat,
w wściekłym bełkocie umiera prawda,
choć nikt jej nie chce znać, 
zaciekłe spory, obelgi, marsze,
bezmiar nonsensów i bzdur, 
i tylko nikt pamiętać nie chce, 
że głupców pożera wróg 

Dwa narody, jeden dom,
na swojej jeszcze ziemi
Dwa narody z tej samej krwi,
po grób rozdzieleni