Wpierdalam się do klubu, dwie minuty, każdy tańczy Dzieciaku chodź pod scenę, wykołyszę Cię jak szanty Dobrze wiem, że masz blokady, stąd ta dawka motywacji Sam paka albo więcej i mam wyjebane w fałdy Kiedy to robię to robię to tak Zamykam oczy, wiruje mi świat Życie mi znowu wróciło na start Jedyne co mnie ratuje to... Przez traumy za dzieciaka się opakowałem w kokon Wystawiam z niego rękę kiedy łapię za mikrofon Wypluwam tak emocje, potem chowam się na nowo Dekada na terapii, dalej czuje się sierotą Widzę więcej, ale paranoik To diagnoza jak alkoholizm Leki długo mnie trzymały w pionie Dziś gotowy cierpieć byle rozpierdolić O czym mam Ci się rozwodzić? Że będziemy się rozwodzić? O koncerty dalej pytaj Bashesh A o resztę już nie, czasem nie wychodzi Wow, zamykam oczy, wiruje mi świat Życie mi znowu wróciło na start Jedyne co mnie ratuje to rap, jedynie rap Jedyne co mnie ratuje to kiedy robię to tak Zamykam oczy wiruję mi świat Życie mi znowu wróciło na start Jedyne co mnie ratuje to rap, jedynie rap Jedyne co mnie ratuje to... Nic nie leczy jak czas, rapy Czas minął, odsłaniam karty Parę plotek w mego życia talii Tu gdzie harty, talent to jedyne asy Deszcz na głowę kapie Ja jak za każdym razem Co? Ocieram oczy, potem kurwa wstaję i jadę dalej Już nie młody, ale chcę mocniej Jak coś robić to prze-dobrze Lata odkąd już nie byłem głodny Ale z chęcią jeszcze coś przekąszę Uuu, wszystko świeże Rap, emocje, jest wszystko świeże Trochę spałem, ale właśnie wstałem Budzik brzęczy, jest 4:01