EmKaTus, Kartky, Julia, One Love Nie wiem co może przynieść dla mnie nowy dzień Ale nie od dziś wiem, że nie możemy zasnąć Wszędzie demony, typy, bloki wszędzie tam gdzie cień Który sprowadzasz mi, bo przynosisz tu światło Dziwne osoby, dobrobyt cały czas względny, wiesz? Wiem, że mnie widzisz i że nie możemy zgasnąć Znów widzę sorry, gdzie neony, gdzie aniołów śpiew? Za chwile święta, może zostań moją gwiazdką? Kiedy przyjadę zapomnij, że kiedyś było źle Kiedy zapomnę, to normalne się nie przejmuj Utopie smutki, chociaż nie wiem czy to wzmocni łeb Inaczej marznę razem z kolegami w deszczu I nawet kiedy przyjedziesz, to nie naprawisz mnie Ale spróbować nie zaszkodzi, może przyjdź tu Wciąż rzucam słowa lecz czyny już są cięższe wiesz A tu już dawno zwiędły lilie w naszym sercu I kiedy wiszę na fonie, to już nie daje nic Ale mam wbite choć na chwilę chcę odpocząć Liczę na Ciebie, bo na sobie zapaliłem znicz Wszystko jest z miedzi, a chciałem obiecać złoto I nie widzę już szansy, ej By kiedyś było normalnie A widzę jak na mnie patrzysz I tak nadzieja nie gaśnie w nas Dawno nie widziałem pauzy I mnie ryje coraz bardziej ich mętny kolor A te błękitne oczy zrobią ze mnie diabła Pójdźmy na kawę, ale nie do miasta Moje czerwone oczy robią ze mnie błazna Masz ładne usta, ale słowa to nie prawda Policz mi łezki, jakby kapła chociaż jedna z nich Przekreślmy błędy, które wleką się za nami wciąż Policz me życia, bo ten kaftan to nie fajny fit Związane ręce może potrafisz od tego wziąć Tusz na tych kartkach i na skórze wciąż zostawia sznyt Zabiera go od kogoś, oddaj całe zło Tusz na tych kartkach, kiedy nie mogę powiedzieć nic Co znaczy prawda, skoro to nawet nie jest mój głos? Zgubiłem wszystko, a pamiętam, że to było wczoraj Jak patrzeć w przyszłość, kiedy przeszłość rzuca we mnie nóż? Zabiłem miłość, nawet nie wiem czy potrafię kochać Ale coś czuję, więc nadzieja jest na dwóję plus Muszę nawinąć, za to zginąć, bądź mi miłą Młoda To tylko blizny, ale jakoś damy radę se Muszę odpłynąć, bądź mi siłą, a to długo potrwa To tylko liczby, każdy problem się rozwiąże, nie? Nie wiem co może przynieść dla mnie nowa noc Ale oboje wiemy nie możemy zasnąć Mogę Ci oddać swoją kołdrę, duszę, życie, koc Ale chce wiedzieć co dziś kryje się pod maską Pierdolę każdą tak samotną i szaloną noc W której to przyszło Ci za łatwo Jak chcesz być ze mną musisz wpisać kod Dobrze go znasz, bo od lat mam te same hasło Zanim ruszyłem do przodu, liczyłem tylko na siebie Pomyliłem imiona Bogów i stawiałem na siebie, na innych, na Ciebie Wszystko uciekło gdzieś w smogu, na moim szarym niemaniebie I słyszę w oddali dźwięk kroków, gdy znowu dziś mówię i mówię do Ciebie I wiem co może przynieść nowy rok Wydałem płytę, która zapaliła światło Przyszedłem z kolegami, kupiliśmy cały mrok Gdy reszty nawet nie stać na to co za darmo