Śpiewałem kołysankę, siedziałem smutnym rankiem, na ręce świecił Cartier i wszystko było piękne Poznałem koleżankę, jej oczy były ciemne, horyzonty szerokie Palenie miała swoje i miała swoje nastroje, i literkę pod okiem Znała moje przeboje i nie takie muzyczne, a takie osobiste Mówię jej zamknij - mmm... bo jestem tak spokojny, za chwilę się rozmyślę Sumienie miałem czyste, spojrzenie nawet bystre, jak na wypitą liczbę I to co zapamiętam, to nasz spacer na cmentarz i historie kosmiczne Kokardki choć komiczne, to kurwa tak urocze, że chciałem mieć je wszystkie Ile jeszcze minie lat... Powiedz im, ile jeszcze minie lat... Mijałem się z poklaskiem, jakbym żegnał się z światłem i mrokiem co za rogiem, nikt na mnie nie czekał A kiedy świat się kończył i upadało wszystko, myślałem że to beka I widziałem się z diabłem, i widziałem się z Bogiem, jak ona z psychologiem I czułem od nich trwogę, chociaż po paru chwilach, stałem się ich nałogiem (hej) I muzyką dla miasta, które nigdy nie zaśnie i nie ma tylu świateł A w pustych, ciemnych bramach rozgrywamy swój dramat i każdy to bohater Jak każdy wariat lubi, to co najbardziej zgubi i wiruje nad światem A noce tak się kończą, że już nie tylko kacem, a umiera przyjaciel Opowie mi... minie lat... Powiedz im, ile jeszcze minie lat... Niech to trwa... Niech to trwa, na horyzoncie gęsta mgła Ilu ich, nie pytaj co im robię w grach W pięknych snach, możemy spalić cały świat Niemy film, a chcę krzyczeć każdego dnia Ej Śpiewałem kołysankę, na niebie wisiał księżyc, jedyne co pamiętam, że Ciebie tam nie było Ja chcę zawisnąć obok, nie wierzę w żadne słowo, nie wierzę więcej w miłość I zanim ja tam wejdę, dawno zgubisz sukienkę i będziesz skuta lodem I choć ciągle zamarzam, to z każdym swoim krokiem, chcę iść za Tobą w ogień Niech to trwa, na horyzoncie gęsta mgła Ilu ich, nie pytaj co im robię w grach W pięknych snach, możemy spalić cały świat Niemy film, a chcę krzyczeć każdego dnia