- A kim jesteś? - Nie wiem. - A co byś chciała? - Malować konia. Mieć konia. - Jestem brzydką brunetką, chciałabym nie chodzić do szkoły i mieć fajne dziecko. - Nie bardzo wiem, kim jestem, ale najbardziej lubię czytać książki. Najbardziej bym chciała jechać do Ameryki. Ja wstałem znowu przed słońcem Tak razi mnie blask, jak nie chcesz mnie znać Ja wstałem znowu przed słońcem Tak razi mnie blask, jak nie chcesz mnie znać Ja wstałem znów przed wschodem słońca, kiedy miasto we śnie Budziło się po całonocnym piciu whisky z deszczem Po całej nocy ich dyskusji w bramie, choć trwa jeszcze Ty powiedz mi, jak za nią tęsknisz, przy ostatnim dwieście Jeszcze bym zajrzał do niego, ale się wjebał w nosy, dawno już nie słucha Kartkiego Jak przyjaciela swojego, a nie artystę, który znowu się pogubił gdzieś z ego Zanim zaczęły się trasy, ja uwielbiałem gdzieś wychodzić, się zagubić bez kasy Obok grał lokalny Don Vasyl, ja piłem ajran, ale nie liczyłem na lepsze czasy Ona ma spermę na ustach, zamyka oczy i wychodzi, ale czuje się pusta On leży tam zawiedziony, nie chce zapomnieć, nie chce wracać też do domu i żony Się nie widzieli od szkoły Podjęli inne wybory On czeka osamotniony i nie pamięta, kiedy ostatni raz wychodził z nory Bo się załamał tą ścierą, a miały być bezsenne noce, zimne drinki, Borneo A napisała mu: "elo" Demony w piekle się śmieją Ja wstałem znowu przed słońcem Tak razi mnie blask, jak nie chcesz mnie znać Ja wstałem znowu przed słońcem Tak razi mnie blask, jak nie chcesz mnie znać Ja wstałem znowu przed słońcem Tak razi mnie blask, jak nie chcesz mnie znać Ja wstałem (ja wstałem) znowu przed słońcem (znowu przed słońcem) Tak razi mnie blask (tak razi mnie blask), jak nie chcesz mnie znać (jak nie chcesz mnie znać) - Określić siebie mogę w ten sposób, że jestem bezproblemowym marzycielem optymistą, a od życia bym chciał jakoś wyrwać się z miasta, żyć z przyrodą, ze zwierzętami. - Wdową od dwóch tygodni po zmarłym świętej pamięci Stanisławie. Wszystko. Co ja chcę? Nic nie chcę.