Joł joł joł, raz, dwa, trzy Kali je firma ej, ej, raz Chyba nigdy nie dorosnę, sorry, ale nie wiem kto zajebał portfel Co nagrabiłem to poniosę, mam cztery gramy marihuany i snowflake Psy grzeją do mnie na moście Szacunek na montę nigdy nie doniosłem Po płycie rynku latam z jointem, to KRK lamusy tuczeni jak kotlet Kali młody don, na banie mam banknot Ulica to mój dom, ja pojawiam się jak fantom Choć ci pokażę hardkor, jak dzieciak wali wiadro Z ziomalami na bando palę, aż nie palo santo Niekocha nas to państwo, to nie my jak DiCaprio A w roku zero zero dalej mówię elo braciom Zawiną prokuratora niejeden ziomek czeka, tak rodzi się legenda w studio Zooteka Czekaj, czekaj, czekaj Skręć tutaj w prawą No, dobra zatrzymaj się Staj, stop, stop, stop, stop Baba na prawej, atak Laj konik, po Krakowie goni, laj, laj, laj Kali się nie boi, po rynku lata jak smoki, haj, haj, haj Lajkonik, patrz na te kroki, laj, laj, laj Patrz goni laj, laj przez cały kraj laj, laj, lajkonik Jak ja to gówno kocham (kocham) Smakuje życia jak eskobar Gdy kielich przeleje kropla (kropla) Ja i tak zostanę tu do końca Słuchaj ci na winę, weź to obczaj (obczaj) Opowieść jest doszcza nuża A jak ci nie służy, weź to odstaw (odstaw) Gdzie byś się nie zabunkował i tak oddasz Carl Cani, nie lubię Armani, życie na szalik, Quo Vadis pytają mnie o szalik Nie ma jazdy bez gwiazdy i powie ci to każdy, że firma to ekipa Za nami men i Kazik Prawo mamy za nic, wielokrotnie karani Jak podejdziesz za blisko, to możesz się poranić Te ciągłe dylematy, ale sukces nierealny Rap mi nie pyknie, spoglądam w oczy prawdy Dawaj ziomek, spierdalamy stad Dawaj pal, kurwa, gumę, ogień, stąd Kurwa ogień, ziomek przypał jak chuj, kurwa mać Psiarnia jedzie, dawaj stąd ogień Laj konik, po Krakowie goni, laj, laj, laj Kali się nie boi, po rynku lata jak smoki, haj, haj, haj Lajkonik, patrz na te kroki, laj, laj, laj Patrz goni laj, laj przez cały kraj laj, laj, lajkonik Przychodzą chwile jak teraz Czemu Boże już się nie żegnam Zrobię to co trzeba by przetrwać Ale umiera we mnie pierwiastek piękna Jak żyć aby o nic nie żebrać Nie wytrzymuję już ucieczki tempa Babcia słyszała coś w tych piosenkach A na zaduszki nie trafiłem na cmentarz Czemu płaszcz ciśnie mi się na Kurwa nie ma co pierdolić, kurwa się rozczulać Ej, jesteś tam? Halo Suko lepiej miej moje siano No do ciebie gadam kurwa Suko lepiej miej moje siano Co Halo, za Halo w mordę walą, penisie jebany Suko lepiej miej moje siano Ej, ej, ej, ej Suko lepiej miej moje siano Tak jest dokładnie Suko lepiej miej moje siano