W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen Dawno o nic nie prosiłem ciebie Boże Odpokutowałem za to czego zmienić już nie mogę Dałeś mi słowa by pokonały ciszę Proszę o anioła razem przemierzymy czyściec Daj mi siłę gdy wąż będzie cicho kusił Bo tam gdzie idę wiele za srebrniki wyzbyło się duszy W ciemnej dolinie krzyki poprowadzę twoja dziatwę My pokorne sługi, napełnimy słowa światłem, płynę z wiatrem Jak Noe zbudowałem arkę, nade mną jachwę, mam tarczę, nie zranią mnie pancze Zło jak magnes, potrafi przybrać piękną maskę Przyjdzie dzień, kiedy prawdy okażą się kłamstwem Dałeś mi Panie wiarę, siłę by wstać z kolan Kiedyś tak się bałem, teraz wiem jak kochać Widzę w oczach cierpienie, które dobrze znałem Kalimisjonarz, papier konfesjonałem Tchnąłeś talent wiąkałe, to nie ironia losu Wszystko zaplanowałeś dokładnie jak barwę głosu Dotrę do osób, które wiedzą będą ziarno Ale sam nie dam rady, proszę bardzo Aniele Boży, stróży mój, Ty zawsze przy mnie stój Rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy Szczerz dusz czy ciała mego, zaprowadź mnie do żywota wiecznego Amen