Wychowany na ulicy, swych korzeni się nie wyprę
Brutalne życie dzieciaka bywa bidne 
Nie znając jutra, liczy się tylko chwila, coś zjeść, coś zajarać, kolejna nocka mija
To swego swój tak tworzy się ekipa 
Chłopaki z sąsiedztwa, znów za jednego typa
Prosta logika, załogi polityka 
Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam
Zbudowana twarz, patrzy na brudny świat 
Chcę żeby zgasł lecz ma pragnienie życia 
W lepszych warunkach, sam ma to do zdobycia
Zna narkotyki, procentów patologie w biały dzień rozboje, kradzieże oraz zbrodnie
Sam też ze sobą nie jedną stoczył wojnę 
Co złe? co dobre? czy dobre, to co złe, nie chyba nie a może to tak jest
Nie łatwy test lecz nie miało być łatwo 
Dziś dla mnie jutro nie jest już zagadką, wiem że jest warto uwierzyć w swe marzenia
Jeśli nie masz nic, nie masz nic do stracenia .