Gramy w Bully, uciekamy rowerami nocą Wgrane nowe diller apki albo What's up Będę później jestem albo Wrocław albo Warsaw Strzelam Tobie kurwo między oczy procą Sami się o to proszą, zimny uścisk dłoni, ręce Ci się pocą Całe życie kino, suko weź się rozsiądź Ożywam jak chrabąszcz, zamieram jak posąg Znak widzę Ciebie gołą, piękną – posąg W koszmarze gołąb – ścierwo mi niosą Cierpnie mi tył głowy, cierpnie całe ciało Jak młody na koncercie, ścierwo mi wrosło Wchodzę – weź się rozstąp Wezmę sobie rozpęd, jebnę dobry koncert Zawinę z moją o-o, ją poczęstuję troszkę Ona to przyjmuje jakby pomyliła z Hostią Bully, bully, bully, oh Za to się słono buli, buli, oh Nie ma kurwa, że boli, boli, oh Ona słodka, że aż mnie muli, oh Bully, bully, bully, oh Za to się słono buli, buli, oh Nie ma kurwa, że boli, boli, oh Ona słodka, że aż mnie muli, oh Na plaży umieram objedzony od muli Bo naruchałem przez rok hajsu jak królik Teraz będą udawać, że coś pada jak będziemy sobie pluli Ona całuje w polik, kiedy lecę w kulig Ty masz w nosie polip i od ściecheg dziury Byłem w piekle, słyszałem anielskie chóry O sobie na mieście bzdury Chociaż zawsze jakieś źdźbło prawdy Odbiło mi się mocno tak, nie rzygam od czkawki Nerwica po starych od melanży i od kawki Pamięć klatkuje, kurwa jaki był kod do klatki? Ja chcę jechać na camping, a nie się kurwa kampić Zwariowałem jak Senti, a bardziej na poważnie Nie przez wyrwane ósemki, a przez te śmiertelne dawki Głupcze! Bully, bully, bully, oh Za to się słono buli, buli, oh Nie ma kurwa, że boli, boli, oh Ona słodka, że aż mnie muli, oh Bully, bully, bully, oh Za to się słono buli, buli, oh Nie ma kurwa, że boli, boli, oh Ona słodka, że aż mnie muli, oh