Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza Czekam na wiatr, co rozgoni Ciemne skłębione zasłony Stanę wtedy na "RAZ!" Ze słońcem twarzą w twarz Poranek przechodzi w południe, bezwładnie mijają godziny Czasem zabrzęczy mucha w sidłach pajęczyny A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie Czekam na wiatr, co rozgoni Ciemne skłębione zasłony Stanę wtedy na "RAZ!" Ze słońcem twarzą w twarz Czekam na wiatr, co rozgoni Ciemne skłębione zasłony Stanę wtedy na "RAZ!" Ze słońcem twarzą w twarz (Czekam na wiatr, co rozgoni Ciemne skłębione zasłony Stanę wtedy na "RAZ!" Ze słońcem twarzą w twarz)