Yeah, yeah, yeah Nonsens, nowy rok, nowe trupy pod falowcem Szybki krok, ciężki wzrok na sobie masz ciągle Wczoraj byłeś małym chłopcem (chłopcem), dzisiaj wszystko jebie towcem Hajsu jak lodu za młodu, a co robi klimat z lodowcem? (wiadomo) (No homo) Tylko sianko tu można tulić Jak za bardzo kolegę lubisz, ufać możesz jedynie matuli Nonsens, huligan, minigun, Vietnam flashback Pewnie sam nie wiesz kim jesteś, pewnie hodujesz depresję Chcesz pogadać o nastrojach (Ale) wszędzie widzisz wrogów, jakbyś pykał w battle royale Nic już nie będzie jak wcześniej, nic już nie będzie jak wczoraj Z Narnii wyszedłeś za wcześnie i nucisz refren W oceanie wspomnień, szukam tego, co dobre Jak długo wstrzymam oddech, ile z tego wyciągnę, ile jeszcze pierdolnie? Czy pokonam insomnię, gdy zostaną tylko krople? Bo te łzy tak samo gorzkie, w starym Oplu i nowych Porsche Sam już nie wiem co gorsze, to wszystko to jebany... Nonsens, przypadkiem zalałeś formę Los też palcem po wodzie pisze historię, a palce maczałeś w niej ciągle Z kogo wyssała teorię? Dzisiaj to mało istotne Usunęła ciążę, DM'y i kontekst Bo w piątek idzie na łowy, bo za nią kręcą się głowy A miała już tego nie robić, odeszła od Ciebie, od zmysłów i mówiła, że odeszły jej wody All black, pogrzeb, kondolencje Za bardzo kocha atencję, żeby mieć dla Ciebie miejsce Chcesz pogadać o nastrojach (Ale) wszędzie widzisz wrogów, jakbyś pykał w battle royale Kiedy możesz hamuj joystick, zaoszczędzisz sobie troski Zamiast chuja, raz wyciągnij wnioski Z oceanu wspomnień, szukam tego, co dobre Jak długo wstrzymam oddech, ile z tego wyciągnę, ile jeszcze pierdolnie? Czy pokonam insomnię, gdy zostaną tylko krople? Bo te łzy tak samo gorzkie, w starym Oplu i nowych Porsche Sam już nie wiem co gorsze, to wszystko to jebany... Nonsens, naoliwię żywe pochodnie Związek to nie stałe łącze, zgrywała damę jak z Notre Nie wiesz kiedy do niej dotrzesz, cienką granicą jej border Wrażenie masz, że to homeland, ale to wszystko jest obce Skręciła dramę tym dupskiem, chciałeś, by było pobożnie Córka proboszcza tak ciągnie, wstydzi się jej nawet Orwell Oh well, oh no, znowu tu leci na ostro Wszystko się kręci na GoPro, nie brałeś tego na chłodno Chcesz pogadać o nastrojach (Ale) wszędzie widzisz wrogów, jakbyś pykał w battle royale W kraju, który dręczą fobie, a mordę wyciera się bogiem i godłem Dzieli nas teraz to, co było mostem, jaka jest cena za postęp?