W procesie szukania siebie zgubiłem się gdzieś dawno Stoję tu i nie wiem, czego mogę pragnąć Może wrócę do ciebie, zanim gwiazdy zgasną Zanim lampy zasną, a miasto zacznie żyć Może zawieszę się znowu w sekwencji (nie wiem) Wbiegnę w pole mgły gęste albo ulegnę presji (nie wiem) Znikniesz mi z pola widzenia w labiryncie szukając tabliczki z napisem "exit" (nie wiem) Może powiem ci jak bosko wyglądasz, choć jestem agnostykiem od kiedy tylko sięgam w pamięci (nie wiem) Może dam ci szczyt jak Junko Tabei A potem cyrk jak Moira Orfei (nie wiem) Może nie wykreśle nadzeji z menu, ye Może wcale nie skończymy jak relikt, nie nie W procesie szukania siebie, zgubiłem się gdzieś dawno Stoję tu i nie wiem czego mogę pragnąć Może wrócę do ciebie zanim gwiazdy zgasną Zanim lampy zasną... W procesie szukania siebie, zgubiłem się gdzieś dawno Stoję tu i nie wiem czego mogę pragnąć Może wrócę do ciebie zanim gwiazdy zgasną Zanim lampy zasną, a miasto zacznie żyć Może to rano po tych co odeszli (nie wiem) Cięte do kości, nie szukam już na nie recepty Sypie je solą bez emocji zbędnych A kiedy ponownie pojawią się sępy (nie wiem?) Będą mi je zbierać z podeszwy, nie było mnie chwile Tak serio zaszyłem się po to by expić Może nie kręci jakim by chcieli mnie (nie wiem) Nie proszę by z tej karuzeli zdjęli mnie (nie wiem) Może sam ze sobą jestem zbyt szczery (yeahh) Może spokojny sen nie ma tej ceny, NIE NIE W procesie szukania siebie, zgubiłem się gdzieś dawno Stoję tu i nie wiem czego mogę pragnąć Może wrócę do ciebie zanim gwiazdy zgasną Zanim lampy zasną... W procesie szukania siebie, zgubiłem się gdzieś dawno Stoję tu i nie wiem czego mogę pragnąć Może wrócę do ciebie zanim gwiazdy zgasną Zanim lampy zasną, a miasto zacznie żyć