Dzieckiem płaczącym w kołysce tyś był Dziś rzucasz świat pod swe nogi Zabijasz go ogniem szaleństwa Cień jest ci przyjacielem Armie twe wnet ruszą za ocean Królów zachodu zakląłeś w martwy sen podziemia Żądzą krwi karmiona przez wieki W marmury swą ludzkość spojona ekstazą Zaklina sepią twarz Czarowne w lędźwiach pełne słodyczy W noc ciemną nienawiść swe ciało rozkoszne Zalotnie układa we mchu Runo pożogi w poranne niebo Ubił swoim wzrokiem Wróg nasz odwieczny Inferno rzezi naszą z galaktyk Zegnie wam karki wiatr Z ust pustyni