Mieszkam w muszli przywarłej do słupa filtruję Czekam na rybaka z nożem dryfuję Słup z rozbitego pomostu zabiera mnie w nieznane płynę i płynę, a horyzont wciąż dalej Kiedy skończy się droga? Kiedy perła wyjęta zalśni? Kiedy dotknięcie noża dryfujący byt uzasadni? Nie lękam się morskich potworów, niestraszny najdzikszy sztorm O zimnym nożu śnię znowu i o perle pieszczącej twą dłoń Kiedy skończy się droga? Kiedy perła wyjęta zalśni? Kiedy dotknięcie noża dryfujący byt uzasadni? Niebo wysoko Dno za głęboko Wszystko daleko od zera n.p.m. Ani ja święta ani przeklęta żyję ciśnięta na zero n.p.m. Fale kołyszą mewa tnie ciszę, komunikatem, że Ziemia gdzieś Ląd jest już blisko Ląd jest już blisko Kiedy skończy się droga? Kiedy perła wyjęta zalśni? Kiedy dotknięcie noża dryfujący byt uzasadni?