Jestem mega nachlany, najebany, napierdolony Dobrze się bawię z ziomami, a Ty pewnie zniesmaczony Trzydzieści pięć lat, prosi o fotkę dla żony Przyprowadź ją tu, jebany wieczór jest młody Poprosiłem pięć kolejnych, no i potem pięć kolejnych Nie pamiętam już kolejnych, "jemu lepiej już nie lejmy" Zamknij mordę, bar otwarty póki pękają stówy Każdy robi to co chcę, a ja nie lubię nudy, okej? Przyprowadziłem tu całą ekipę, więc masz lipę Pomnóżmy rider razy trzy, mordka, i będzie gites Tak zadymiony, że przez chmury, kurwa, ledwo widzę Kocham pracę rapera, możemy tak co tydzień? Jestem zaprawiony, nadupcony, na dobrej bombie Na mieście sporo prądu, wszyscy mają wtyczki na ośce Na barze zgonie całą pensje, choć to śmieszne nawet Bo i tak zaoszczędzę ,skoro jestem w gazie W klubie, jak w domu, zasnę albo spadnę z schodów Czuję się jak pączek w maśle, w końcu tańczę do nut Potem wstyd prowadzić mnie przez centrum jak Multiple Yeezus zrobił Dondę, chuj, ja zrobiłem Dyndę Najebany tak jak dzwon, jestem na mega-essie Gdzie wy kurwa Pers jesteście? Send location w SMSie Zalewam puzon, panny się stroją tak jak kontrabasy Pani poda proszę litra i znów do kasy, woo Perski to nowy klasyk, wyjeb swój dywan z chaty Sadzę to tylko po to, Lipno ma wjechać na mapy Tak wpierdalam bit, to nokaut tak jak Holyfield W ręku drink, ja to dynamit Uaa, dziś wszyscy mają kolbę To znowu ja i spóła, trzymamy ciągle formę Opadają szczęki, to niewiarygodne Ale robimy [?], są nami dobre ziomble Uaa, dziś wszyscy mają kolbę To znowu ja i spóła, trzymamy ciągle formę Każdy chce to mieć, to niewiarygodne Ale jest rozpierdalane, są z nami dobre ziomble Jestem spizgany, napruty i jadę z tą czopką Kolejne sześć jakbym zabrał flamek do Lotto, mamo Chyba w końcu dorwałem Taco ze zwrotką (elo) Bo chyba w końcu odwiózł tatę na pociąg Radek i Otso, Marcel i Tomson na stypie [?] Twoja ekipa - placek, fragles i kondon Nasza ikoną, Ty weź ziomo, dawaj na freestyle A nie bijesz pianę jak jebany barista Jestem zrobiony, znerwicowany, znudzony, zrozpaczony Się witam, barman się żegna - "niech będzie pochwalony" We krwi mi płonie osocze, bo jestem osaczony Dziś jest opona, papieros oraz most palony Polej mi serum, no bo wcześniej tylko piwko "zero" Nie piłem, no bo odwoziłem tatę dziś na peron Dostałem wpierdol za sugerowanie Disc Jokeyom By nie grali Tygi, tylko szlagier Kayi - "Testosteron" Jestem mega nasrany, chyba ktoś mi lał bomby Dlatego stałem po nocy pod twoją bramą jak sołtys (You love me) Wiem o czym marzysz, że się trafi Benz Dealer Ja chcę poznać twoich starych, chyba bardziej Ben Stiller (aha) Barman pyta czy chcę jeszcze, next please Nie pamiętam już z kim dzielę Netflix Który dzisiaj, kurwa, bo czekam za pierwszym? Tu żyjesz tak jak Bóg da albo jak DaBaby Uaa, dziś wszyscy mają kolbę To znowu ja i spóła, trzymamy ciągle formę Opadają szczęki, to niewiarygodne Ale robimy [?], są nami dobre ziomble Uaa, dziś wszyscy mają kolbę To znowu ja i spóła, trzymamy ciągle formę Każdy chce to mieć, to niewiarygodne Ale jest rozpierdalane, są z nami dobre ziomble Tu znowu ja i spóła Mała to jest wonderful Kiedy pijesz z mojej szklanki to już rendez-vous Auu, polej albo zasnę tu Albo wop bop a loo bop albo lop bom bom Mała to jest wonderful Kiedy pijesz z mojej szklanki to już rendez-vous Auu, polej albo zasnę tu Albo wop bop a loo bop albo lop bom bom