Bez dopingu, sama natura i singleta Na mixtape u Decksa Anymany exa Jasno i wyraźnie, nowy stuff Trzeci zero trzeci, czas leci, jak z bata strzelić Dzień po dniu, jestem tu Gdzie pierwszy raz przeniknie słońca blask Ta muzyka to łzy, które obmyły mi oczy Już nic mnie nie zdziwi, nie zaskoczy Palę, kaszlę i się duszę, teraz nic nie muszę Wolny jak chmury nad nami, tysiące dróg przed wami Ciągle zabiegani, niewolnicy czasu Szukają drogi, nie widzą, a nią idą Podupadnij na duchu z połamaną duszą Ci, co stanęli w miejscu i się nie ruszą Na tej [?] upadli i stać muszą Żeby iść, ciągle iść w stronę słońca Zanim zajdzie, zanim czar pryśnie zagram pierwsze skrzypce Serce bije jeszcze szybciej Jeszcze szybciej życie chce, to uliczne sny z PCP Tu róża betonu nie wyrośnie, a upadły anioł nie odleci Skazani na sukces jak martwi poeci W świetle gwiazd widzę prawdziwe kolory życia W cieniu Ratai, miejski styl bycia Jestem Mef, Mefi Mef w moim bloku Tu wszystko wokół pali się Zobacz to co ja, poczuj, poznaj nocą Poznań PCParku rozmiar, WRE wymiar Syndykat, kana, druga zmiana Mistyczni złodzieje i parkowe psy Anymany my nocą późną W samym sercu betonowej dżungli Nagle cisza, spokojnie tak, parku świat W oczy wieje wiatr, schodzisz marzeniami Swój czarno-biały świat, nie słuchaj zbędnych rad Rób to, co daje ci wolność od lat, to jest tak Decks i Anymany świat, gdy powietrza braknie W Ratajskim parku zawsze od zmierzchu aż po świt Nie uliczny mit, ale szczera prawda Tych śladów nie zatrzesz, możesz tylko patrzeć Jak płonie; projekt ciągle żywy Ta muzyka daje nowe perspektywy W niej znajduję prawdę, teraz jak i dawniej Ona kierunek wytyczy, na rap możesz liczyć Oko me, WRE, niepokorne miasto krzyczy 132, tak liczę w wersach zginę Z ciężkiej gadki słynę PC Park mych żołnierzy [?] Że im flagę rozwinę, życie z braćmi przepłynę Tam gdzie trzeba, podłożę rymu minę