Drama jak drwala zamach, zabolało mnie Poczucie winy drażni, zapijam je duszkiem Gram wykolejony jazz, jakbyś pytał Trzy terapie, czyli do lusterka czysta Biorą na plakat moje ogromne starania Na co dzień babram się w klimacie, który raczej jest gloom Smutna gawęda jak w Yharnam'skich osiedlach, przelewa się blada krew Dzień dobry cień i dobranoc światło, dzień dobry cień, i dobranoc... Dusza na ramieniu, a krzyczeli hula, ula, ula, ula, ulaj Diabeł na ramieniu, do anioła puszcza oczka, oczka, oczka Dusza na ramieniu, a krzyczeli hula, ula, ula, ula, ulaj Diabeł na ramieniu, do anioła puszcza oczka, oczka, oczka Za bardzo targa mną w skali Beauforta sztorm Przywitam się ze ścianą jak Trumana Show Żonglerka beztroskimi chwilami, wypadają z rąk, nawet nie schylę się po Nie ma szans, przyjdą lepsze, mam plan Przesilenie, odezwie się zew we mnie znów Dusza na ramieniu, a krzyczeli hula, ula, ula, ula, ulaj Diabeł na ramieniu, do anioła puszcza oczka, oczka, oczka Dusza na ramieniu, a krzyczeli hula, ula, ula, ula, ulaj Diabeł na ramieniu, do anioła puszcza oczka, oczka, oczka