Robię różne miny, jakbym był chłopczykiem z krypty W toksycznym opadzie tańczę, w parze same wilki Sztuka jest do trzech, no to kombinuję tryptyk Freestyle'owo zjem ten Twój rapik na trytytki Źrenice się szklą, jakby były z obsydianu, a, a, a, drwij Szykuj się na Pikadon i obrazy z innych światów, a, a, a, grim Iskrzy się w tych oczach i mam na policzku piorun A więc każdego wieczora zasypiam w burzy jej włosów I spadam do cna Let's go, właśnie tak Niemożliwe - jej we mnie coraz więcej jest Oby już nie uleciała mi jak Angel Share Nie chcę dzielić z aniołami, będę stróż jak Kev Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel Share Niemożliwe - jej we mnie coraz więcej jest Nie chcę dzielić z aniołami, będę stróż jak Kev Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel Share Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel... (yeah) Kręcisz mnie od pasa w dół, jakbym tańczył c-walk jeszcze I od pasa w górę też, choć nie mam nazwiska Presley Patrzę z góry tak jak Bohun albo Opium Bird Poza jedną głębią źrenic, co mnie ściąga wnet Najszybszy transfer i stałe łącze - o to się modlę Nie odlatuj mi na chmurę, proszę, tak jak Migotek No i mam szeroką gamę niefortunnych wtop Na wpół martwy jak morfina albo Murphy Robocop Jak Rodowicz nie widzę zastępczych opcji Wszystko, co było do teraz to jak proxy związki (Nim) Zmarszczki zaczną myszkować po twarzy jak płyn micelarny Jestem na etapie troski, jakie kroki pielęgnacji? Niemożliwe - jej we mnie coraz więcej jest Oby już nie uleciała mi jak Angel Share Nie chcę dzielić z aniołami, będę stróż jak Kev Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel Share Niemożliwe - jej we mnie coraz więcej jest Nie chcę dzielić z aniołami, będę stróż jak Kev Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel Share Skarbie, nie wyparuj mi jak Angel...