Brzydzi świat, który przytłacza, ale jest dobrze gdy mam sandacza Do akcji wkracza branie na kreskę, żeby zakurwić choć jedną kreskę Ziomy pożyczają i się odwracają, bo tacy jak ja w chuja grywają Wyłóż mi kwit, zarobię to spłacę, szybko ich tracę przez zachowanie Wchodzą drzwiami, wychodzą oknami, lub są na ty z psychiatrykami Bo z tymi grami nigdy nie wygrasz, nie wiem czy wiesz, ze śmiercią igrasz Morda przechlana, wygląda jak żul, na lustrze w łazience kręci się szczur Ja twardy jak mur, szmacie się nie dam, a z samego rana po kredyt biegam Najgorszy jest ból, gdy matka to widzi Gdy wie co się dzieję i traci nadzieję Że pociągnę, jak nie wciągnę Że do góry się podciągnę Że wyjdę na ludzi i po nocach się budzi Zrozum wiele dla mnie znaczysz, przykro mi, że na to patrzysz Nie rozumiesz mnie, jak bardzo mi źle Gdy płaczę po nocach i nie wiem czego chcę Życie męczy mnie, powoli brak sił Wielu życzy mi śmierci, żebym w piachu zgnił Nie rozumiesz mnie, jak bardzo mi źle Gdy płaczę po nocach i nie wiem czego chcę Życie męczy mnie, powoli brak sił Wielu życzy mi śmierci, żebym w piachu zgnił Nocne koszmary budzą co rusz, w bani pytanie, pętla czy nóż Pętla czy nóż, tory czy dach, po co się męczyć, lepiej iść w piach Ten wąż to morderca, kołotanie serca Z tej drogi skręca jeden na tysiąc Mógłbym przysiądz, widziałem nie jedno Masz to w chuju i trafiam w samo sedno Manewry w oksach, po wężach i dropsach Lęki depresja, później obsesja Bliscy zranieni, synek po chemii, powoli przykryty stertą ziemi Zaczął od zieleni, a później to z górki Hera do żyły, feta do dziurki Kończy się bal, dzwonią po szmal Jadą po ciebie, leżysz na glebie Matka każdy grosz oddała, bo mnie kurwa ratowała I płakała po nocach, tak bardzo ją niszczyłem Za to co jej wyrządziłem, niech pochłonie mnie piekło Nie zasłużyła sobie na to, przepraszam cię za to Nie rozumiesz mnie, jak bardzo mi źle Gdy płaczę po nocach i nie wiem czego chcę Życie męczy mnie, powoli brak sił Wielu życzy mi śmierci, żebym w piachu zgnił Nie rozumiesz mnie, jak bardzo mi źle Gdy płaczę po nocach i nie wiem czego chcę Życie męczy mnie, powoli brak sił Wielu życzy mi śmierci, żebym w piachu zgnił