Opadasz w drzwiach i to nie pech Tracę przytomność bo leci krew Ile leżałem tego to nie wiem Źle to się skończy tego żem pewien Zasłaniam okna bo ktoś mnie śledzi Słysze, że w kuchni ktoś sobie siedzi Za oknem pustka w kuchni to samo Nie spałem w nocy bo w dzień wąchano Przepraszam siostrę, mamę i brata Patrzycie na to już cztery lata Babcie, tatę jak również was Rozpuszczam się jak jebany kwas Jedna kreseczka lub dwie Nie winie zaczęło się Lustro ląduje na stół Głowa mi pęka na pół Jedna kreseczka lub dwie Nie winie zaczęło się Lustro ląduje na stół Głowa mi pęka na pół Dobrego dilera z ćpuna nie będzie Jeśli tak myślisz to żyjesz w błędzie Od ciebie zależy jak życie przeżyjesz Śmierć ze starości czy w wannie zginiesz Po co ci dłonie po mefedronie Tylko na chwile szczęście nim gonie Jestem kucharzem talentu brak Za to gotuje najlepszy crack W szkole z chemii jak zawsze noga Dzisiaj to z chemii mam się za Boga I za to płace do dnia dzisiejszego Pytasz jak teraz chuj ci do tego Jedna kreseczka lub dwie Nie winie zaczęło się Lustro ląduje na stół Głowa mi pęka na pół Jedna kreseczka lub dwie Nie winie zaczęło się Lustro ląduje na stół Głowa mi pęka na pół Jedna kreseczka lub dwie Nie winie zaczęło się Lustro ląduje na stół Głowa mi pęka na pół